Wenecja 30 sierpnia, 2012

Dookoła Europy 2012 (6): Wenecja

Po nocy spędzonej w Mediolanie, rannej pobudce i czterogodzinnej podróży docieramy do Wenecji. To już ostatni przystanek w naszej podróży dookoła Europy.

Dojeżdżamy pociągiem do stacji Santa Lucia, czyli głównego dworca kolejowego na wyspie, połączonej ze stałym lądem właśnie trasą kolejową i drogą szybkiego ruchu. Niemal prosto z pociągu można przesiąść się do lokalnej komunikacji miejskiej, czyli po prostu do tramwajów wodnych kursujących po weneckich kanałach.

Właśnie taki środek lokomocji wybieramy na początku, aby dostać się na wyspę Lido. Cel jest jasny: na razie odpuszczamy zatłoczone najpopularniejsze miejsca turystyczne i udajemy się na plażę. To jedno z najlepszych miejsc, aby odetchnąć od zgiełku Wenecji. Duże piaszczyste plaże sprawiają, że warto tu przyjechać i poleżeć choćby na godzinę lub dwie. A jeszcze sto lat temu Lido była bardzo modnym kurortem, gdzie przewijało się wcale nie mniej gości niż w samej Wenecji. Właśnie taki obraz wyspy odmalował niemiecki pisarz Tomasz Mann w opowiadaniu „Śmierć w Wenecji”.

Po południu wracamy do Wenecji i idziemy do serca miasta, czyli na Plac Świętego Marka. To bez wątpienia atrakcja numer jeden, każdy turysta musi tu po prostu być. I oczywiście fotografować: ogromną Bazylikę św. Marka, czy też Kampanilę, czyli strzelistą dzwonnicę kościelną. Kto się zmęczy może usiąść w jednej z dziesiątek kawiarni, posłuchać muzyki na żywo, a później wydać trochę euro w sklepach pod arkadami. Nieodłącznym atrybutem Placu Św. Marka są gołębie – fruwają i chodzą dosłownie wszędzie.

Wenecja
Plac Świętego Marka w Wenecji

Wenecja jest bez wątpienia jednym z najczęściej i najchętniej odwiedzanych miejsc turystycznych na świecie. Niby wszyscy tutaj powinni być zadowoleni, ale wcale tak nie jest. 56 tysięcy mieszkańców Starego Miasta Wenecji skarży się, że 30 milionów gości rocznie nie pozwala im na spokojne życie. To dlatego liczba mieszkańców historycznego Starego Miasta od pewnego czasu regularnie zmniejsza się co roku – wszyscy szukają spokoju gdzie indziej.

Spory o postępowanie z tak wielką masą turystów przenoszą się już na niwę samorządową, gdzie różne partie przedstawiają swoje pomysły na uchronienie Wenecji „przed zadeptaniem”. Jednym z nich jest pobieranie opłat za wstęp na Stare Miasto, albo na Plac Świętego Marka. Zebrane środki pozwoliłyby na utrzymanie i konserwację historycznych zabytków i budowli.

My póki co nie zastanawiamy się nad rozwiązaniem weneckich problemów, tylko decydujemy się na pożegnalną wycieczkę Wielkim Kanałem, który przepływa przez miasto na długości 3,5 km. Wybieramy tramwaj wodny, choć oczywiście można też skorzystać z gondoli. Godzinny rejs kosztuje 80 euro.

Barcarola, czyli pieśń gondolierów

Podczas rejsu można sobie wyobrazić, jaką metamorfozę przeszła Wenecja na przestrzeni wieków. Do 1797 roku – przez prawie tysiąc lat – było to jedno z najbardziej znaczących centrów gospodarczych i politycznych w ówczesnej Europie. Wenecja była też przez pewien czas największym punktem handlowym między Europą Zachodnią a wschodnią częścią Morza Śródziemnego. Handlowano głównie przyprawami, pszenicą i towarami luksusowymi. Na znaczeniu Wenecja zaczęła tracić po upadku republiki w 1797 roku, kiedy została przyłączona do Austrii. Później krótko znalazła się pod panowaniem francuskim, aby w 1866 roku trafić w granice powstałego pięć lat wcześniej Królestwa Włoch.

Wenecja
Typowa „ulica” w Wenecji

Po wycieczce naszym tramwajem wodnym musimy już zacząć myśleć o powrocie. Zaczyna się robić ciemno, a przed godz. 20 trzeba jeszcze odebrać walizki z przechowalni bagażu na dworcu kolejowym. Później przechowalnia zostaje zamknięta do rana, a przecież nasz pociąg odjeżdża po północy. Ruszamy więc z walizkami na pożegnalną kolację do jednej z licznych weneckich restauracji. Później wsiadamy w regionalny pociąg, aby przemieścić się do Mestre, czyli na wenecki dworzec na kontynencie, bo pociągi przelotowe nie wjeżdżają na stację Santa Lucia.

Nocny pociąg relacji Rzym – Wiedeń odjeżdża z Wenecji punktualnie, ale do stacji docelowej przyjeżdża opóźniony o 40 minut. Czyli zamiast godziny, mamy na przesiadkę tylko 20 minut. Jeszcze tylko pół dnia jazdy i będziemy z powrotem w Warszawie.



FAKTY O WENECJI
* Najpopularniejszą potrawą wenecką jest cicchetti, czyli małe kromki chleba lub innego wypieku mącznego, z różnymi dodatkami, podawane bardzo często z winem.

* Gondolierem można zostać w Wenecji dopiero po bardzo skrupulatnym egzaminie. Przez wieki zawód ten wykonywać mogli tylko mężczyźni. Dopiero w 2009 roku zniesiono ten przepis, a pierwszą kobietą-gondolierem została Giorgia Bascolo. Po półtorarocznym kształceniu zdała egzamin wstępny i trafiła do grupy około 400 weneckich gondolierów.

* Piękna Wenecja ma swoje problemy. Szczególnie niepokojące jest zapadanie się miasta w lagunie. W XX wieku poziom wody podniósł się o około 25 cm. Na podstawie danych zebranych w latach 2001-2011 stwierdzono, że prędkość zapadania wynosi jeden do dwóch milimetrów rocznie.

* Co roku pod koniec lata w Wenecji odbywa się festiwal filmowy – najstarszy na świecie. Po raz pierwszy został zorganizowany w 1932 roku w czasach dyktatury Benito Mussoliniego. Mimo tych wątpliwych ideologicznie początków, po drugiej wojnie światowej wenecki festiwal zyskał międzynarodową markę. Dopiero później powstały równie słynne festiwale w Cannes i Berlinie.