Września 28 sierpnia, 2016

Września – symbol walki dzieci

Był 20 maja 1901 roku. W ten piękny majowy dzień życie we Wrześni toczyło się leniwie. Nagle z budynku szkoły rozległ się głośny krzyk i płacz dzieci. Ponieważ z powodu lejącego się z nieba żaru otwarte były wszystkie okna, krzyk od razu zwrócił uwagę przechodniów, a wieść o tym szybko dotarła do rodziców uczniów. Tak rozpoczęła się największa chłosta w trakcie strajku dzieci protestujących przeciwko obowiązkowi nauki w języku niemieckim.

Rodzice nie zamierzali biernie przyglądać się, jak nauczyciele wykonują karę chłosty na ich pociechach. Szybko sami zaczęli wymierzać sprawiedliwość agresywnym nauczycielom.

Jedną z najaktywniejszych matek była Nepomucena Piasecka, której pięcioro dzieci uczęszczało do szkoły we Wrześni. Ponieważ była to kobieta, która nie dawała sobie w kaszę dmuchać, już w drodze do szkoły w nerwach wyrwała z płotu sztachetę. W czasie szamotaniny z nauczycielami wbiła wystający z deski gwóźdź w pośladek nauczyciela.

Września
Zrekonstruowana sala szkolna z czasu strajku dzieci we Wrześni

To spowodowało, że w późniejszym procesie – przed sądem stanęli wszyscy rodzice wymierzający sprawiedliwość – dostała najwyższy wyrok: 2,5 roku pozbawienia wolności. Nigdy jednak tego wyroku nie odsiedziała, ponieważ Polacy przeszmuglowali ją przez zieloną granicę do zaboru austriackiego do Galicji, gdzie spokojnie żyła do 1950 roku.

Strajk dzieci we Wrześni w latach 1901-1904 był najgłośniejszą formą protestu przeciwko germanizacji w szkołach. Pisały o nim gazety na całym świecie, a w obronie uczniów stanęło wiele znanych osobistości. Maria Konopnicka poświęciła strajkującym dzieciom kilka wierszy, a później napisała Rotę ze słynnym zdaniem „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił”. Po dopisaniu muzyki utwór ten kandydował wraz z Mazurkiem Dąbrowskiego do miana hymnu narodowego po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku.

Września
Tekst Roty autorstwa Marii Konopnickiej

W obronie dzieci stanął również Henryk Sienkiewicz, który w krakowskiej gazecie Czas napisał list otwarty do niemieckiego cesarza Wilhelma II.

Za czasów zaboru niemieckiego cała nauka szkolna prowadzona była w języku niemieckim, z wyjątkiem religii i śpiewu kościelnego. W ten sposób Niemcy chcieli narzucić swoją kulturę, obyczaje i język. Wiosną 1901 Niemcy nakazali dzieciom również naukę religii i śpiewu po niemiecku. Na to już Polacy zgodzić się nie mogli.

Strajk rozpoczął się od symbolicznego gestu Bronisławy Świętowicz, która w symbolicznym geście oddała nauczycielowi swój katechizm i niezmiernie zaimponowała innym dzieciom. Byli to uczniowie pierwszej klasy, czyli w wieku 13-14 lat, ponieważ wówczas w Niemczech nauka w szkole zaczynała się w klasie szóstej i trwała do pierwszej. Podobny system – istniejący do dziś – obowiązywał również w przypadku ocen: najlepsza była jedynka, a najgorsza szóstka.

Na początku Niemcy byli zaszokowani taką postawą, ale szybko zdecydowali się dzieci spacyfikować. Zgodnie z prawem oświatowym za odmowę nauki należała się kara chłosty, a trzymający się przepisów niemieccy zaborcy chętnie wcielali w życie ten przepis. Dziewczyny były bite trzcinką w ręką, a chłopcy w tyłek.

Strajk trwał w zasadzie do 1904, potem osłabł, ale też Niemcy widząc ogromny opór zaczęli się wycofywać z przepisów nauki religii i śpiewu kościelnego po niemiecku. Nie zrobili tego oficjalnie, ale zaczęli na wiele rzeczy przymykać oczy, widząc, że nie dadzą sobie rady z polskimi dziećmi. Duchowym przywódcą strajku był ksiądz Jan Laskowski, miejscowy wikariusz, który udzielał tajnych lekcji religii w języku polskim. Został zresztą za to ukarany i musiał opuścić Wrześnię.

Września
Tablica ku czci księdza Jana Laskowskiego

Po I wojnie światowej i Powstaniu Wielkopolskim w 1918 roku Września wróciła do Polski. Miasto zostało wyzwolone bez jednego wystrzału, ponieważ powstańcy zaskoczyli Niemców którzy w pośpiechu wycofali się z Wrześni.

Według historycznych przekazów Września została założona i należała do czeskiego rodu Porajów-Różyców. Wywodzili się z niego między innymi święty Wojciech i jego brat Radzim-Gaudenty, pierwszy arcybiskup gnieźnieński. Od tych właścicieli miasta pochodzi herb Wrześni – Poraj, czyli pięciolistna róża. Istnieją dwa zabytkowe odlewy herbu – jeden jako eksponat z miejskim muzeum, a drugi wmurowany w budynek ratusza w okresie jego budowy w 1910 roku.

Września
Pomnik założyciela Wrześni Poraja Sławnikowica

Przez miasto przepływa rzeka Wrześnica, znana do XIX wieku również pod nazwą Września, która została zmieniona właśnie dlatego, żeby nie mylić z miastem. Sama nazwa Września pochodzi od wrzosów gęsto porastających tutejsze okolice.

Oprócz opisanego na początku strajku Września zapisała się w historii Polski również w czasie wielkopolskiej Wiosny Ludów. 2 maja 1848 roku w okolicach pobliskiej miejscowości Sokołowo doszło do największej i najbardziej krwawej bity tamtego powstania. Zginęło dużo Polaków, ale udało się obronić miasto przed wejściem Prusaków. Dalsza walka i podtrzymywanie powstania nie miało jednak sensu, ponieważ przeciwko regularnej armii pruskiej z bronią palną wystąpili głównie kosynierzy.

Pamiątkowy krzyż bitwy pod Sokołowem
Pamiątkowy krzyż bitwy pod Sokołowem

W 2012 roku odbyła się ekshumacja zwłok żołnierzy poległych w bitwie, których szczątki złożono pod kopcem w Sokołowie. Do muzeum we Wrześni trafiły natomiast rzeczy wydobyte w trakcie prac – menażki, fragmenty mundurów i wiele innych rzeczy.

W muzeum można również znaleźć oryginalne pamiątki ze strajku dzieci, na przykład zeszyt Stanisława Klimasa z notatkami z tajnych lekcji religii w języku polskim.

Jest też wiele różnych dokumentów dotyczących strajku, bo Niemcy swoim zwyczajem wszystko skrupulatnie notowali. Można na przykład zapoznać się ze spisem dzieci, które strajkowały i które nie strajkowały, obejrzeć korespondencję między rodzicami a urzędami oraz zaświadczenie o wykonaniu kary chłosty. Po odzyskaniu niepodległości uczestnicy strajku starali się bowiem u władz polskich o odznaczenia i dodatki finansowe.

Bardziej współczesna historia Wrześni to zakłady produkcji głośników Tonsil, przez cały okres PRL jeden z symboli miasta. Jak często zdarzało się to w tamtych czasach, pracowały w nich całe rodziny, a w latach 70. XX wieku zatrudnienie znalazło tu prawie 4 tysiące osób.

Fabryka powstała w 1945 roku na bazie niemieckiej firmy Hugo Schiemanna, produkującej sprzęt elektroniczny w czasie drugiej wojny światowej. Trzydzieści lat później Tonsil kupił od japońskiej firmy Pioneer licencję na produkcję głośników, a z Niemiec na produkcję mikrofonu i słuchawek. Dzięki temu wkrótce uzyskano dwukrotny wzrost produkcji, a dzięki dopracowaniu technologii udało się stworzyć własne unikalne rozwiązania.

W 1990 roku Tonsil został przekształcony w spółkę akcyjną, a rok później zadebiutował na Giełdzie Papierów Wartościowych – jako jedna z pięciu pierwszych firm. Jednocześniej jednak firma zaczęła wpadać w kłopoty finansowe, nie radząc sobie w warunkach nowej ekonomii. Ostatecznie decyzja o likwidacji spółki została podjęta 19 maja 2009 roku, a z końcem czerwca upłynął miesięczny okres wynagrodzenia dla ostatnich 140 pracowników niegdysiejszego giganta.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *