Bitwa pod Kockiem 13 września, 2016

Szlakiem bitwy pod Kockiem

Czwartego października 1939 roku o godz. 20 odbyła się odprawa dowódców Samodzielnej
Grupy Operacyjnej „Polesie” w budynku przy stacji kolejowej w Krzywdzie, którą
poprowadził generał Franciszek Kleeberg. Jak się miało okazać, było to ostatnie
spotkanie w takim składzie osobowym. Dowódcy opracowali plan działań na następny
dzień. Generał Kleeberg przyjął też meldunki, z których większość dotyczyła
kończącej się amunicji.

Tutaj też zaczynamy nasz rajd rowerowy szlakiem bitwy pod Kockiem. Na pewno w czasie jednej wycieczki nie sposób objechać wszystkich miejsc związanych z tym wydarzeniem, wybieramy więc kilka najważniejszych. Do Krzywdy najlepiej dojechać pociągiem z Łukowa lub Dęblina i na stacji można zacząć rajd.

Bitwa pod Kockiem
Stacja kolejowa w Krzywdzie, siedziba sztabu gen. Kleeberga

Zawiadowca z żoną wysprzątali poczekalnię na stacji. Razem z żandarmami ustawili na środku duży stół, który obstawili ławami. Okna zostały zasłonięte kocami, a światło dawały małe świeczki pozatykane w butelki po lemoniadzie, znalezione w bufecie stacyjnym. Gospodynie z pobliskich domów przyniosły kilka bochenków chleba, parę osełek masła, biały ser i piramidy jajek na twardo, i dzbanki z mlekiem. Były zmartwione, że je żandarmi wyprosili, bo chciały osobiście posługiwać panu generałowi.

Feliks Przyłubski, „Opowieść o generale Kleebergu”, Warszawa 1989

 

Z Krzywdy kierujemy się do wsi Orle Gniazdo, skąd polną drogą ruszamy do Hordzieżki.
Można wybrać łatwiejszą i wygodniejszą trasę asfaltową po drugiej stronie torów
kolejowych, ale my decydujemy się na nieco trudniejszą drogę. W końcu to tylko kilka
kilometrów.

W Hordzieżce po lewej stronie mijamy stację kolejową i skręcamy w lewo na drogę w
kierunku Adamowa. Jeszcze kilka minut jazdy i po prawej stronie przed szkołą
dojeżdżamy do głazu upamiętniającego ostatni rozkaz wydany przez generała Kleeberga 

5 października 1939 roku.

 

S.G.O. „Polesie” L. dz. 1/5/op. Horodzieżka, 5 października 1939, godzina 19:30

Żołnierze!

Z dalekiego Polesia, znad Narwi, z jednostek, które oparły się w Kowlu demoralizacji
– zebrałem Was pod swoją komendę, by walczyć do końca.

Chciałem iść najpierw na południe – gdy to się stało niemożliwe – nieść pomoc
Warszawie.

Warszawa padła, nim doszliśmy. Mimo to nie straciliśmy nadziei i walczyliśmy dalej,
najpierw z bolszewikami, następnie w 5-dniowej bitwie pod Serokomlą z Niemcami.

Wykazaliście hart i odwagę w czasie zwątpień i dochowaliście wierności Ojczyźnie do
końca.

Dziś jesteśmy otoczeni, a amunicja i żywność są na wyczerpaniu. Dalsza walka nie
rokuje nadziei, a tylko rozleje krew żołnierską, która jeszcze przydać się może.

Przywilejem dowódcy jest brać odpowiedzialność na siebie. Dziś biorę ją w tej
najcięższej chwili – każąc zaprzestać dalszej bezcelowej walki, by nie przelewać
krwi żołnierskiej nadaremnie. Dziękuję Wam za Wasze męstwo i Waszą Karność, wiem, że
staniecie, gdy będziecie potrzebni.

Jeszcze Polska nie zginęła. I nie zginie.

Powyższy rozkaz przeczytać przed frontem wszystkich oddziałów.

Dowódca SGO „Polesie”

/-/ Kleeberg
gen. bryg.

Bitwa pod Kockiem
Kamień w Hordzieżce, upamiętniający wydanie ostatniego rozkazu przez gen. Kleeberga

Decyzję o kapitulacji gen. Kleeberg podjął po wysłuchaniu meldunku swojego kwatermistrza o godz. 15: do armat 75 mm zostało 40 pocisków, do haubic 100 mm w ogóle nie ma pocisków, zaś żołnierze mają resztki amunicji strzeleckiej w ładowniach.

Jedziemy dalej i przez miejscowość Gułów dojeżdżamy do Adamowa. Tutaj w czasie czterodniowej bitwy zorganizowany był szpital polowy. Na miejscowym cmentarzy znajdują się natomiast mogiły Kleeberczyków.

Bitwa pod Kockiem
Cmentarz w Adamowie

Z Adamowa jedziemy do wsi Czarna. Tutaj po zakończonej bitwie Niemcy wyznaczyli punkt składania broni.

W godzinach popołudniowych 5 października dywizja rozpoczęła swój ostatni marsz
przez Wolę Gułowską do wsi Czarna, gdzie Niemcy wyznaczyli punkt składania broni. Szła dywizja przez swe pobojowisko, przez wieś spaloną niemal doszczętnie. Trupy niemieckie na całej drodze marszu wskazywały, że ciężkie boje rozgrywały się tutaj przed kilku godzinami. Żołnierze szli przygnębieni, z opuszczonymi głowami, ale zdyscyplinowani w zwartych czwórkach.

Płk Adam Epler, dowódca Dywizji „Kobryń”. Sprawozdanie z działań dywizji w dniach
10 września–5 października 1939 r., Visegrád [Węgry], 4 marca 1940 r.

 

W ręce niemieckie trafiła jednak tylko niewielka część broni. Żołnierze bowiem wcześniej niszczyli lub zakopywali swoje karabiny, niektórzy ze łzami w oczach.

Z Czarnej przez Serokomlę – gdzie znajduje się również cmentarz z kwaterami Kleeberczyków – i Talczyn jedziemy do Kocka. Tutaj największe walki toczyły się na początku bitwy, a dzisiaj przy wjeździe do miasta od strony Adamowa i Dęblina stoi ogromny pomnik gen. Kleeberga.

2 października niemiecki zwiadowca lotniczy złożył generałowi Pohlowi von Otto meldunek następującej treści: „W rejonie Kocka i Serokomli jest mnóstwo polskiego wojska”. W pierwszej chwili dowódca wycedził tylko przez zęby wyraz „Idiota” – przecież dzień wcześniej niemieckie wojska wkroczyły do Warszawy, poddał się Hel i twierdza Modlin. Wojna miała być skończona.

Dla pewności wysłał jednak do miasta część oddziałów, żeby sprawdzić sytuację. Sam jechał w samochodzie na czele jednego z nich i o mało nie zginął, kiedy polska artyleria rozpoczęła ostrzał poruszającej się kolumny. Zaskoczeni Niemcy najpierw w popłochu zaczęli kryć się w rowach, ale wkrótce ustawili swoje działa i odpowiedzieli ogniem. W tym momencie polska artyleria zamilkła. – Dziwne – mruknął von Otto, bo nie wiedział, że wojska gen. Kleeberga po prostu oszczędzają amunicję.

Bitwa pod Kockiem
Pomnik gen. Kleeberga w Kocku

Również w Kocku – na dziedzińcu pałacu – przed niemiecką kompanią reprezentacyjną odbyła się honorowa kapitulacja. Do niewoli niemieckiej dostało się ok. 17 tysięcy polskich żołnierzy i oficerów.

Bitwa pod Kockiem
Pałac w Kocku, gdzie podpisano akt kapitulacji

Zaraz za miastem, po prawej stronie w kierunku do Dęblina, znajduje się cmentarz wojenny z prochami żołnierzy walczących w bitwie pod Kockiem. Spoczywa tam również gen. Kleeberg, który zmarł w niemieckiej niewoli 5 kwietnia 1941 roku.

Bitwa pod Kockiem
Poprzednia płyta nagrobkowa z mogiły gen. Kleeberga na cmentarzu wojennym w Kocku. Obecnie na grobie generała umieszczona jest nowa płyta marmurowa.

Po przyjeździe do niemieckiego obozu jenieckiego hitlerowskie władze zaczęły podejrzewać, że Kleeberg ma pochodzenie niemieckie. Było to oczywiście nieprawdą, gdyż przodkiem generała był żołnierz szwedzki, który podczas potopu szwedzkiego w 1655 roku dostał się do polskiej niewoli. Po zakończeniu wojny pozostał w Polsce, a cała jego rodzina przez dziesiątki lat całkowicie uległa spolszczeniu. Nie wiedząc o tym, Niemcy usiłowali namówić Kleeberga do przejścia na ich stronę. Szczególnie cenili jego wiedzę o wschodzie Europy przydatną przed planowaną inwazją na Związek Radziecki. Kleeberg jednak nigdy nie wyrzekł się polskości. Został w niewoli i schorowany – głównie z powodu fatalnych warunków bytowych – zmarł w Weisser Hirsch koło Drezna. Jego prochy zostały sprowadzone do Polski 6 października 1969 roku.

Jedziemy dalej w kierunku Dęblina, przejeżdżając przez Poizdów. Tutaj 3 października przedzierał się jeden z batalionów armii Kleeberga. Nad ranem, kiedy mgła się podniosła, polscy żołnierze zobaczyli niemiecką baterię szykującą się do ostrzału Kocka. Nie zastanawiając się długo ruszyli do szturmu. Przerażeni Niemcy zdążyli tylko rozsadzić działa, żeby nie dostały się w ręce wroga, ale w walce na bagnety nie mieli żadnych szans.

Dowódca batalionu porucznik Tadeusz Grot Winkler w późniejszej fazie bitwy został wzięty do niewoli. Kiedy Niemcy dowiedzieli się, że to jego żołnierze unieszkodliwili działa, skazali go na karę śmierci. Grot Winkler został zamordowany na wzgórzu w Poizdowie.

Kilka kilometrów dalej w Stoczku Kockim skręcamy w prawo i zjeżdżamy z dosyć ruchliwej i nieprzyjemnej dla rowerzystów drogi nr 48 Kock – Dęblin. Teraz polnymi drogami między stawami przejeżdżamy do Charlejowa i dalej przez Budziska do Helenowa. Tutaj znajduje się pomnik żołnierzy marynarzy Flotylli Pińskiej.

Bitwa pod Kockiem
Grobla na trasie Stoczek – Charlejów
Bitwa pod Kockiem
Pomnik poległych żołnierzy w Helenowie

Z Helenowa już tylko kilka kilometrów do Woli Gułowskiej, gdzie toczyły się ciężkie walki w drugiej fazie bitwy. Miejscowy cmentarz i kościół kilka razy przechodziły z rąk do rąk.

4 października rano Niemcy potężnym atakiem wyparli Polaków z Woli Gułowskiej, zdobyli kościół, cmentarz i ufortyfikowali się. Wieczorem Polacy rozpoczęli kontratak i w ciemnościach zbliżyli się do do ogrodzenia cmentarza. Bliżej podejść się już nie dało ze względu na ogień karabinów maszynowych. Tak zastała ich noc.

Bitwa pod Kockiem
Kościół w Woli Gułowskiej

W walkach zginął między innymi 19-letni plutonowy Zbigniew Szweycer z 2 pułku ułanów Grochowskich. Sam wiek wskazuje, że musiał być dzielnym żołnierzem, ponieważ powierzono mu dowództwo. Kiedy wychylił się z ukrycia, żeby obserwować ruchy Niemców , został trafiony serią z karabinu maszynowego. Pochowany został w tym samym miejscu. Dzisiaj stoi tutaj pamiątkowy kamień, po prawej stronie drogi do Okrzei, zaraz za cmentarzem w Turzystwie.

Bitwa pod Kockiem
Miejsce śmierci Zbigniewa Szweycera w Turzystwie

5 października – kiedy w Warszawie Adolf Hitler odbierał defiladę zwycięstwa – Polacy ruszyli do szturmu i odbili Wolę Gułowską. Zwycięstwo na niewiele się jednak zdało, bowiem brak amunicji nie pozwolił na kontynuowanie walki.

Dzisiaj w Woli Gułowskiej o tamtych chwilach przypomina Muzeum Czynu Bojowego Kleeberczyków, mieszczące się w miejscowym domu kultury. – To żywy pomnik walk żołnierzy z 1939 roku. Jest to placówka nowoczesna, dzięki ekspozycjom multimedialnym można wszystkimi zmysłami przenieść się do tamtej kampanii – mówi dyrektor muzeum Karol Ponikowski.

O ostatniej bitwie kampanii wrześniowej z 1939 roku przypomina jeszcze cmentarz wojenny w Turzystwie, tuż za Wolą Gułowską, ze zbiorową mogiłą żołnierzy SGO Polesie.

Zaraz za cmentarzem skręcamy w prawo w polną drogę, którą dojedziemy do Hordzieżki. Po drodze w Lesie Gułowskim mijamy jeszcze krzyż w miejscu, w którym 5 października 1939 roku zginął major Bartula.

Przed południem pada umocniony cmentarz i kościół w Woli Gułowskiej. Są pierwsi jeńcy niemieccy w ilości kilkudziesięciu i pierwsza zdobycz wojenna w postaci porzuconych przez Niemców ckm-ów i nielicznej broni ręcznej. Jeńcy, doprowadzeni do dowództwa dywizji, a jest wśród nich kilku podoficerów, są wyraźnie przerażeni: boją się rozstrzelania. Są też pierwsze straty. Ginie dowódca samodzielnego batalionu 79 pp, w II/84 pp ginie pięciu oficerów. Są zabici i ranni szeregowcy. Straty są poważne. Mjr [Michał] Bartula, dowódca batalionu 79 pp, prowadził konno swój batalion do natarcia. Gdy klękał przy aparacie telefonicznym, został trafiony w skroń kulą karabinową, która przebiła hełm stalowy.

Płk Adam Epler, dowódca Dywizji „Kobryń”. Sprawozdanie z działań dywizji w dniach
10 września–5 października 1939 r., Visegrád [Węgry], 4 marca 1940 r.

Bitwa pod Kockiem
Krzyż w miejscu śmierci majora Michała Bartuli

Las Gułowski nazywany był przez żołnierzy „Rzeczpospolitą Kleebergowską”.  Tutaj obozowały ewakuowane z całej Polski urzędy cywilne i wojskowe. Był też Bank Polski, którego uzbrojeni strażnicy strzegli samochodów ze skrzyniami wypełnionymi pieniędzmi.

Dojeżdżamy do Hordzieżki i stamtąd kierujemy się na Krzywdę. Nie wracamy już polną drogą wzdłuż torów, lecz przejeżdżamy je i wygodnym asfaltem dojeżdżamy do stacji kolejowej w Krzywdzie, gdzie parę godzin wcześniej rozpoczęła się nasza wycieczka.

 

TRASA ROWEROWA

Krzywda – Orle Gniazdo – Hordzieżka – Gułów – Adamów – Czarna – Serokomla – Talczyn – Kock – Poizdów – Stoczek Kocki – Charlejów – Budziska – Helenów – Wola Gułowska – Turzystwo – Hordzieżka – (Wola Okrzejska) – Krzywda

mapa kock

Trasa jest łatwa, zdecydowanie do przejechania dla każdego. Trudniejsze odcinki to Krzywda – Hordzieżka polną drogą wzdłuż torów i Stoczek – Charlejów, również wśród pól. Jeżeli chcemy obejrzeć wszystkie wymienione tu miejsca, trzeba pamiętać o odpowiednim zaplanowaniu czasu – wycieczka może potrwać 8-9 godzin.

W drodze powrotnej, wyjeżdżając z Hordzieżki, warto nie kierować się od razu na Krzywdę, ale skręcić w prawo i zajechać do Woli Okrzejskiej, gdzie znajduje się muzeum Henryka Sienkiewicza.

 

2 przemyślenia nt. „Szlakiem bitwy pod Kockiem

  1. Generał Franciszek Kleeberg nie ma pochodzenia niemieckiego. Jest potomkiem szwedzkiego żołnierza króla Karola Gustawa, który dostał się do polskiej niewoli w czasie potopu szwedzkiego w 1655 roku. Informację tą uzyskałem od wnuków Generała: Pana Piotra Kleeberga, Pani Katarzyny Kleeberg i Pani Małgorzaty Rohde – wszyscy Państwo z Poznania w czasie uroczystości odsłonięcia Kamienia Gen. Franciszka Kleeberga w Bełczącu w dniu 02 października 2004 roku. Kamień ten upamiętnia przeprawę wojsk S.G.O. POLESIE gen. Fr. Kleeberga przez rzekę Tyśmienicę w Bełczącu we wrześniu 1939 roku.
    Bogusław Guz miejscowość Zakrzew

  2. Betonowa płyta nagrobkowa gen. Franciszka Kleeberga na Cmentarzu Wojennym w Kocku przedstawiona na tej stronie leży obok natomiast na mogile gen. Franciszka Kleeberga jest nowa płyta nagrobkowa z marmuru i ta płyta powinna być eksponowana na tej stronie internetowej. Administrator strony internetowej powinien dokonać tej zmiany

    Bogusław Guz miejscowość Zakrzew

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *