Luksemburg 22 grudnia, 2013

Świąteczne jarmarki w Brukseli i Luksemburgu

Jak co roku przed świętami Bożego Narodzenia wyruszyliśmy na turystyczny wypad, sprawdzając świąteczne tradycje w Europie. Tym razem trafiliśmy do Belgii i Luksemburga.

Pobyt w Brukseli zaczynamy od odwiedzin symbolu miasta – figurki Manneken Pis, której nie widzieliśmy już półtora roku. Zgodnie z tradycją Manneken jest ubrany w strój odpowiedni do okazji, więc nic dziwnego, że tym razem spotykamy go w stroju świętego Mikołaja. Poza tym nic się nie zmieniło – jak zwykle wokół przebywa tłum turystów robiących sobie zdjęcia.

Co ma symbolizować figurka siusiającego chłopca w centrum Brukseli? Nie ma na ten temat jednoznacznej teorii. Jedni mówią, że podczas bitwy pod Ransbeke powieszono na dębie kołyskę z synkiem Godfryda z Lotaryngii, co miało dodać żołnierzom odwagi. Jednak w pewnej chwili malec wygramolił się z kołyski i zaczął siusiać na drzewo. Z jego zachowania wysnuto wniosek, że nawet małe dziecko potrafi wykazać się ogromną odwagą i wyjątkowym sprytem.

Inna legenda mówi, że najeźdźcy chcąc zdobyć Brukselę podłożyli materiały wybuchowe pod murami, ale mały chłopczyk obsiusiał palący się lont i uratował miasto. Istnieje też opowieść o pięcioletnim synku brukselskiego szlachcica, który odłączył się od procesji, by załatwić swą potrzebę. Miejscowa czarownica rzuciła na niego czar, ponieważ oddał mocz na ścianę jej domu: zamieniła go w kamień, skazując na wieczne siusianie.

Bruksela
Manneken Pis – symbol Brukseli

Od figurki Manneken Pis jest już tylko kilkadziesiąt metrów do Grand-Place, najważniejszego miejsca w centrum Brukseli. Na placu przez cały rok odbywają się liczne cykliczne imprezy. Przed Bożym Narodzeniem oczywiście słynne jarmarki świąteczne. W sercu placu zawsze ustawiana jest monumentalna choinka – zazwyczaj dar od państwa, które w tym czasie przewodzi Unii Europejskiej. Oprócz migającej tysiącem światełek choinki i świątecznych dekoracji na placu co roku ustawiana jest olbrzymia szopka, w której postacie ludzi i zwierząt są naturalnych rozmiarów. Te wszystkie symbole świąteczne nie przyćmiewają jednak monumentalnych budowli placu, więc turyści mogą podziwiać również jego wspaniałą zabudowę.

Bruksela
Świąteczny Grand-Place

Jarmarki bożonarodzeniowe są doskonałym miejscem na kupowanie świątecznych prezentów. Można tu zawsze znaleźć piękne i oryginalne rzeczy oraz tradycyjne dla danego kraju świąteczne przysmaki. Już samo podziwianie pięknie przygotowanych, kuszących straganów jest niesamowitą przyjemnością. W Brukseli stragany rozstawiane są w wąskich uliczkach odchodzących od Grand-Place. Miło nam się spacerowało razem z tłumem uśmiechniętych i bardzo przyjacielskich mieszkańców Brukseli, ale też turystów z niemal całego świata. Przy stoiskach z grzanym winem słychać śmiech i rozmowy w przeróżnych językach. Ludzie się do siebie uśmiechają, nie śpieszą się, nie przepychają. Magia kosmopolitycznych brukselskich świąt udziela się tutaj wszystkim. Dodatkowo pomaga w tym wszechobecny aromat korzennych przypraw oraz słynnej belgijskiej czekolady. Jest pysznie, pachnąco i baaardzo świątecznie. Zaopatrzeni w drobiazgi i łakocie dla najbliższych opuszczamy gwarne uliczki centrum Brukseli.

Kupno świątecznych podarunków nie jest tu wcale takie proste - trudno się zdecydować na jedną rzecz :)
Kupno świątecznych podarunków nie jest tu wcale takie proste – trudno się zdecydować na jedną rzecz :)

Wieczór poświęcamy na rozrywkę, czyli wizytę w kinie. Wybieramy film „Hobbit: Pustkowie Smauga”. Co ciekawe, w belgijskich kinach można wybrać różne wersje językowe filmu. Ponieważ kraj jest zasadniczo dwujęzyczny, pierwsza opcja to francuski dubbing i niderlandzkie napisy. Ale Bruksela to też stolica Europy, gdzie w instytucjach Unii Europejskiej pracują osoby z wielu krajów, więc i dla nich trzeba mieć coś specjalnego. Można więc wybrać opcję z oryginalną ścieżką dźwiękową (angielską) oraz napisami po francusku i niderlandzku.

W drugi dzień naszego pobytu ruszamy do dzielnicy Heysel, gdzie znajdują się ważne atrakcje turystyczne Brukseli. Nie zapominamy o akcencie sportowym i idziemy na stadion, noszący dzisiaj nazwę Króla Baudouina I. Jednak do połowy lat 80. ubiegłego wieku nazwa obiektu brzmiała Heysel i do dzisiaj jest to symbol jednej z największych tragedii w historii piłki nożnej.

W maju 1985 roku przed finałem Pucharu Europy (poprzednika dzisiejszej Ligi Mistrzów UEFA) pomiędzy Juventusem Turyn a Liverpoolem doszło do zamieszek, w których zginęło 39 osób. Dzisiaj przy głównym wejściu na obiekt znajduje się tablica upamiętniająca wszystkie ofiary tamtych wydarzeń.

Bruksela
Tablica z nazwiskami osób poległych na stadionie Heysel w 1985 roku

Ze stadionu przechodzimy do Atomium, czyli niezwykłej budowli w kształcie kryształu żelaza o wysokości 102 metrów. Konstrukcja została wzniesiona w 1958 roku z okazji światowej wystawy EXPO i miała zostać zaraz po niej rozebrana. Stała się jednak tak popularna i zrobiła tak wielkie wrażenie, że… do dziś jest atrakcją turystyczną Brukseli.

Na najwyższym poziomie, na który wjeżdża się windą w ciągu 23 sekund, znajduje się restauracja i punkty widokowe, z których wspaniale widać całe miasto. Przy okazji wskazane są kierunki do różnych miast na świecie – między innymi do Warszawy. Odległość do stolicy Polski wynosi 1162 kilometry.

Na niższych poziomach znajdują się ciekawostki i eksponaty dokumentujące rozwój techniki. Można się na przykład dowiedzieć, że jedyną wspólną rzeczą między dzisiejszymi komputerami a maszynami do pisania jest układ klawiszy na klawiaturze. A dlaczego jest on do dziś taki a nie inny?

Za czasów mechanicznych maszyn do pisania starano się rozmieścić najczęściej używane litery jak najdalej od siebie, ponieważ zbyt częste uderzanie w klawisze znajdujące się koło siebie powodowało blokowanie mechanizmu. Dzisiaj takiego problemu już nie ma, ale układ klawiszy pozostał bez zmian.

Bruksela
Atomium – jeden z symboli Brukseli

Wizytę w dzielnicy Heysel kończymy w parku Mini Europa, w którym można zwiedzić najważniejsze miejsca Starego Kontynentu w miniaturze. W kilkadziesiąt minut można obejrzeć całą Europę – od Kopenhagi po Maltę i od Lizbony po… Gdańsk, gdzie podkreślono zasługi Solidarności dla zmiany ustroju politycznego w krajach byłego bloku komunistycznego.

Bruksela
Mini Europa w Brukseli, czyli jesteśmy w Kopenhadze

Ostatni dzień naszej wycieczki to szybka wizyta w Luksemburgu, w którym ostatnio gościliśmy na początku lipca. Tutaj zwiedzamy dwa jarmarki świąteczne, które nieco różnią się od tych brukselskich. Przede wszystkim w Luksemburgu widać wyraźnie wpływy z Niemiec, więc jest zdecydowanie więcej możliwości napicia się chociażby tradycyjnego grzańca. No i same towary na straganach to prawdziwe rzemieślnicze arcydzieła robione z niemiecką precyzją.

Luksemburg
Jarmarki bożonarodzeniowe w Luksemburgu

W drodze na dworzec kolejowy zwiedzamy jeszcze katedrę Notre Dame. Budynek zachwyca swoją konstrukcją architektoniczną, ale dla Polaków jest ciekawy również jeszcze z jednego powodu. W 1985 roku przebywał tutaj z wizytą duszpasterską papież Jan Paweł II i temu wydarzeniu poświęcona jest tablica w katedrze.