12 stycznia 2021
Zasady eko-podróżnika

Podróżować świadomie czyli jak? Coraz więcej ludzi próbuje żyć ekologicznie. Czy to z powodu coraz większej świadomości tego, jaki wpływ mamy na środowisko, czy po prostu z powodu mody. Segregacja śmieci weszła nam już w nawyk, jednorazówki zastępujemy płóciennymi eko torbami. Coraz częściej kupujemy żywność na targach i bazarach a nie w supermarketach, studiujemy składy kosmetyków i zwracamy uwagę na to, czy nie były testowane na zwierzętach. Brawo my!

Problem polega tylko na tym, że z reguły staramy się tak długo, jak długo chodzi o naszą małą ojczyznę. Naszą skórę, nasz dom i osobiste rachunki, naszą ulicę, po której codziennie chodzimy, czy nasze biuro. Jadąc na wakacje skupiamy się raczej na tym, że teraz ma być nam wygodnie, wreszcie z dala od obowiązków i obostrzeń.

A przecież świat pełen jest zależności i naczyń połączonych, z których istnienia powinniśmy sobie zdawać sprawę. W dużym uproszczeniu, że jeśli wyrzucę do wody zakrętkę od butelki gdzieś na Malediwach to nie dość, że będzie się rozkładać kilkaset lat, to po jakim czasie oderwą się od niej mikrocząsteczki plastiku. Wyglądem będą przypominać plankton, więc trafią do żołądka jakiegoś ptaka albo ryby, a tydzień później ta sama ryba może wylądować na naszym talerzu. Póki co planetę mamy wciąż jedną i musimy o nią dbać, nie tylko w swojej bezpośredniej okolicy ale również na wakacjach na drugiej półkuli. Jak być ekologicznym podróżnikiem?

Gdzie jechać

Na pewno nie z biurem podróży i nie w miejsca z pierwszych stron katalogów turystycznych. Jak najdalej od masowej turystyki, od utartych zadeptanych szlaków. Mainstreamowe przewodniki warto przejrzeć, ale raczej po to, żeby omijać szerokim łukiem wszystko, co się w nich znajduje. Jeśli naprawdę chcemy mieć takie same zdjęcia z wakacji jak tysiące innych turystów, to wcale nie musimy na nie jechać, wystarczy ściągnąć je z sieci.

Uwierz, że nie ma szans poznać od środka danego miejsca, idąc tą samą drogą co wszyscy przed nami. Porządny research warto zrobić w oparciu o lokalne strony internetowe, czy blogi prawdziwych wojażerów. Im mniej znaną i bardziej spokojną okolice wybierzemy, tym lepiej. A na miejscu zdajmy się pod opiekę miejscowych. Niech to oni nam podpowiedzą gdzie jest najlepszy punkt widokowy, gdzie prawdziwa lokalna gospoda a nie franczyza światowej sieciówki, a gdzie miejscowa piekarnia, w której kupując będziemy mogli wesprzeć piekarza.

Jak jechać

Turystyka stanowi 10% światowego PKB. To na plus. Ale też odpowiada podobno za 5% globalnej produkcji dwutlenku węgla, głównie przez podróżowanie drogą powietrzną. Samolot pokonujący odległość 10 000 km, czyli np. podczas lotu z Warszawy do Los Angeles, emituje do atmosfery ok. 1,5 tony dwutlenku węgla. Samo zło.

Wiadomo, że ciężko dostać się inną drogą na drugi koniec świata, bo nie każdy ma kilka miesięcy wolnego, żeby poświęcić tygodnie na podróż statkiem. Ale skoro już nie mamy innego wyjścia niż samolot, to róbmy to z głową. Najwięcej paliwa lotniczego samolot spala podczas startu i lądowania. Im mniej odcinków będzie więc miała nasza podróż – tym bardziej ekologicznie. A więc rezerwujmy loty bezpośrednie. Wciąż mamy też wpływ na to, jakiej linii to będzie samolot. A ma to znaczenie, bo nie wszystkie w takim samym stopniu dbają o ochronę środowiska. W niektórych my sami możemy już wnieść tzw. opłatę offsetową, której celem jest wyrównanie strat, jakie z racji naszej podróży ponosi środowisko.

A po przekroczeniu granicy? Koniec z lotami krajowymi. Zresztą wszystkie lotniska są podobne, a z samolotu niewiele widać. Co innego pociąg, miejscowy autobus czy prom między wyspami. Wszystkie te opcje sprytnie połączy nam np. wyszukiwarka Rome2Rio. Podróżowanie transportem publicznym daje szansę oglądania mijanego świata przez szybę, ale i bliższy kontakt z lokalną społecznością.

Kto choć słyszał o tym, jak wygląda np. wyprawa koleją transsyberyjską, ten wie, że mogą to być niezapomniane przeżycia. Co więcej, pociąg nie wydziela szkodliwych dla środowiska substancji. A jeśli nie ma rozbudowanej sieci transportu publicznego? To może jest car sharing czyli wspólne podróżowanie, znane u nas głównie dzięki BlaBlaCar albo autostop. Nie tylko oszczędność dla portfela, ale i kolejna sposobność na poznanie ludności lokalnej. Może podróż lądowa jest wolniejsza niż powietrzna, ale czy to trochę nie jak z życiem? Liczy się droga, a nie jak najszybsze dostanie się do celu. A na miejscu docelowym już nie ma co kombinować. Jak najmniej spalin: albo rower, albo pieszo. Najpiękniejsze i najciekawsze zakątki zwykle są poza głównymi trasami turystycznymi, a tam raczej ciężko wjechać samochodem.

Na lotnisku

A jeśli jednak lecimy samolotem? Wbrew pozorom tutaj też mamy wpływ na kilka rzeczy, już od samego początku.

„Pack less” czyli zabieraj mniej rzeczy. Im lżejszy jest samolot, tym mniej zużywa paliwa i tym mniej dwutlenku węgla emituje do środowiska. A więc tylko bagaż podręczny. Jak to zrobić? Kiedyś jeden globtroter dał mi dobrą radę – następnym razem po powrocie z wyprawy wyjmij z bagażu wszystkie użyte rzeczy na prawo, a te nieużyte na lewo, i zobacz, ile dźwigasz bez potrzeby. Wstyd przyznać, w moim przypadku obie kupki były równe. Nie zabierając bagażu nadawanego, ograniczamy też produkcję przywieszek bagażowych, oczywiście jednorazowych i papierowych. Dalej, mniejszy, bardziej poręczny bagaż to też mnie problemów i zmartwień, czy nic nie zginie nam po drodze i mniej czasu na pakowanie przy każdej zmianie miejsca, a co za tym idzie więcej czasu na zwiedzanie. To też odgórne ograniczenie dla nas samych przed kupowaniem zbędnych rzeczy podczas podróży. Bo po prostu nie będziemy ich mieli gdzie spakować.

A na lotnisku? Mi lotnisko kojarzy się głównie z czekaniem. Czekanie do check-in, czekanie pod gatem, w kolejce do samolotu, na przesiadkę, aż w końcu na bagaż. Check-in można łatwo przyspieszyć, odprawiając się online i zachowując kartę pokładową w telefonie, przy okazji oszczędzając papier i nie martwiąc się, że ją zgubimy. A co z resztą tego „zmarnowanego” czasu? Czy naprawdę niezbędne są nam kolorowe magazyny z lotniskowych kiosków?

Dużo lepszym i bardziej ekologicznym rozwiązaniem będą książki wypożyczone z biblioteki albo wymienione w ramach akcji bookcrossing. W wielu miejscach noclegowych, a nawet już w parkach, możemy nadać przeczytanym książkom drugie życie, wymieniając je bezkosztowo na kolejne. Zwolennicy nowszych technologii mają jeszcze wygodniej – e booki ważą tyle co nic i można ich wgrać setki. A może karty do gry? Zero-waste w 100%, używać ich możemy latami.

W samolocie

No dobrze, a jak już odstoimy swoje w tych wszystkich kolejkach i dostaniemy się na pokład? Jeśli dana linia udostępnia taką możliwość, kup bilet bez posiłku, a jeśli jest dodatkowo płatny – tym lepiej dla ciebie, przy okazji zaoszczędzisz. Warto wiedzieć, że nieskonsumowane porcje z samolotu i tak zostają wyrzucone, linie nie mają możliwości przekazania ich potrzebującym, mimo że szybko się nie popsują.

W większości przypadków jakość tych potraw i tak pozostawia wiele do życzenia i raczej nie będziesz zadowolony. A nawet jeśli Ty tak, to Twój żołądek później już niekoniecznie. Dużo lepiej zaopatrzyć się w przekąski na rejs jeszcze przed przyjazdem na lotnisko, na pewno taniej i bardziej świeżo. A napoje? Nie proś stewardessy o nowy kubek z wodą przy każdym serwisie. Zatrzymaj jeden na te kilka godzin rejsu i napełniaj go wielokrotnie. Nie odmówi Ci też, jeśli poprosisz o nalanie napoju do własnej butelki wielokrotnego użytku. A taką spokojnie możesz przenieść przez kontrolę bezpieczeństwa, trik polega tylko na tym, żeby była pusta.

W samolocie najlepiej jak najmniej korzystaj z wyposażenia pokładowego. Koce, kapcie, słuchawki. To wszystko jest z reguły kiepskiej jakości, a do tego pakowane w folie plastikowe, każdy gadżet oddzielnie. Dużo bardziej komfortowo jest zabrać swoje sprawdzone słuchawki, własny szal do przykrycia czy bluzę z kapturem zamiast poduszki.

Gdzie spać

Podobnie jak przy liniach lotniczych warto sprawdzić, czy wybrane przez nas miejsce noclegowe dba o środowisko. Chodzi nie tylko o oszczędne zużycie wody i energii, przyjazne dla środowiska materiały czy środki do czyszczenia, ale też np. właściwe gospodarowanie odpadami. Tak samo my dbajmy o te kwestie tak, jakbyśmy byli u siebie w domu.

Zakręcajmy wodę podczas szczotkowania zębów czy mycia włosów, wychodząc wyłączajmy klimatyzację, a telewizor nawet z gniazdka. Im mniej zużyjemy prądu i wody, klimatyzacji czy telewizora, tym lepiej dla lokalnego środowiska. Zwłaszcza jeśli właściciel hostelu w dżungli sam musi tą wodę przynieść z rzeki i potem zagrzać. Naturalnie nocleg w takich miejscach jest najbardziej ekologiczny, ale co zrobić, jeśli nie możemy znaleźć lokalnej gościny czy skorzystać z couchsurfingu, czyli darmowego zakwaterowania w prywatnym domu?

Nawet jeśli zatrzymamy się w jednym z sieciowych hoteli wciąż mamy pole do popisu. Wątpię czy w domu wymieniasz ręczniki i pościel codziennie, po co więc ten zbędny luksus w podróży? A więc ręczniki z powrotem na wieszak, a nie na podłogę. A właściwie po co w ogóle serwis sprzątający? I znów, czy w domu codziennie przychodzi do nas sprzątaczka pościelić za nas łóżko albo wymienić kosz na śmiecie, do połowy pusty? Najlepiej więc wywieszka na drzwi „nie przeszkadzać” na cały pobyt. Więcej prywatności, bezpieczniej, bo nikt nie kręci się po naszym lokum podczas naszej nieobecności i wreszcie, po co męczyć na darmo i tak zarobione panie sprzątające?

Savoir-vivre

Jako eko-turyści musimy pamiętać, że jesteśmy tylko gośćmi. Nie tylko w skali makro, na tej planecie, ale i w skali mikro, w danym kraju. Przed wyprawą warto odrobić pracę domową, nie tylko z tego co warto zobaczyć i gdzie iść, ale i jak się zachować. Poczytać, jakie zachowania są źle postrzegane, bo tylko wtedy możemy się ich wystrzegać. A z drugiej strony wyjść naprzeciw – nauczyć się kilku podstawowych zwrotów w miejscowym języku. Gwarantuję, że „dzień dobry” po japońsku po wejściu do restauracji, nawet jeśli komiczne w naszym wydaniu, zrobi dobre wrażenie i zostanie docenione.

Uszanuj miejsca święte, pamiętaj o odpowiednim stroju i zachowaniu w miejscach kultu. Zawsze warto mieć ze sobą chustę, tę samą z resztą, która służyła nam za okrycie w samolocie. W świątyni będzie jak znalazł, żeby zakryć głowę albo ramiona. Poza tym jeśli mamy swoją nie będziemy musieli wypożyczać na miejscu, czasem za opłatą.

Zanim zrobisz komuś zdjęcie, zapytaj, czy nie ma nic przeciwko. Wielu osobom może się ten pomysł nie spodobać, w czym nie ma nic dziwnego, postaw się na ich miejscu. Bądź też przygotowany na to że mogą oczekiwać później zapłaty.

Postarajmy się, żeby miejsca, które odwiedzamy pozostawić w takim stanie, w jakim je zastaliśmy. Jeżeli miałeś siłę zabrać paczkę pełną przekąsek, to tym bardziej będziesz mieć siłę zabrać z powrotem tylko opakowanie.

Czas do domu

A jak do domu to tylko z pamiątkami dla siebie i rodziny. Ale czy na pewno? Nie ma lepszej i trwalszej pamiątki niż nasze własne zdjęcia. Nie zajmują miejsca (ani w bagażu, ani potem na półce), nie kurzą się, nie zużyją, nie znudzą, bo wracamy do nich wtedy, kiedy chcemy.

A jeśli już naprawdę musimy, to niech to będą pamiątki kupione u lokalnego sprzedawcy z bazaru, nie w centrum handlowym, gdzie naszyjnik prosto z Chin może być sprzedawany jako lokalny zarówno w RPA jak i Meksyku. Niech zamiast setnego magnesu albo breloczka do kluczy będzie to coś ekologicznego, co w przyszłości wykorzystamy, np. ludowa spódnica, słomiany kapelusz czy drewniana miska. Albo uczta dla podniebienia – miejscowa przyprawa, suszone owoce czy orzechy, które postawimy na stół, snując opowieści o wyprawie wśród znajomych. Przy okazji wesprzemy miejscowych artystów i rolników. Bądźmy jednak ostrożni i zawsze pytajmy, z czego zrobiony jest dany przedmiot, żeby nie narobić sobie problemów na przejściu celnym, jak okaże się że naszyjnik jest z koralowca albo kości słoniowej.

A dziką przyrodę najlepiej zostawmy tam, gdzie jest jej miejsce. Jeśli każdy idący po rajskiej plaży zabierze z niej 10 zjawiskowych muszli, to po jakimś czasie z tej pięknej plaży nic nie zostanie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *