26 sierpnia 2012
Amsterdam – historia rowerem pisana

Rowery są związane z Amsterdamem i Holandią nierozerwalnie. Blisko 60 procent mieszkańców tego miasta codziennie korzysta z rowerów. A miasto stworzyło rowerzystom wspaniałą infrastrukturę, którą planuje jeszcze rozbudować. Nie bez kozery Amsterdam samozwańczo tytułuje się „miastem rowerów”.
 

Amsterdam

Amsterdam i rowery

Miłość Holendrów do jazdy na rowerze ma długą tradycję. Na tym przeznaczonym dla zwykłych obywateli pojeździe z chęcią jeździła również królowa Wilhelmina (1880-1962). W czasie drugiej wojny światowej niemieccy żołnierze masowo rekwirowali Holendrom rowery, aby utrudnić życie w okupowanym kraju.

Rozwój motoryzacji po drugiej wojnie światowej sprawił, że w pewnym momencie Holendrzy zaczęli masowo przesiadać się do samochodów. Jednocześnie jednak wzrastała liczba śmiertelnych wypadków, co w latach 70. skłoniło to działania grupy aktywistów rowerowych w Amsterdamie, które w dzień organizowały rowerowe masy krytyczne, a nocami malowały na ulicach prowizoryczne ścieżki rowerowe. Nie mogło to ujść uwadze włodarzy miasta, którzy zaczęli rozbudowywać infrastrukturę dla rowerów.
 

Amsterdam

Amsterdam i wszędzie rowery

W ostatnich 20 latach odsetek rowerzystów w Amsterdamie wzrósł o 40 procent. Ponadto połowa całego ruchu miejskiego odbywa się na rowerze. 73 procent amsterdamczyków posiada co najmniej jeden rower, 58 procent jeździ codziennie, a wszyscy rowerzyści razem przejeżdżają dziennie dwa miliony kilometrów.

Wraz z rosnącą liczbą rowerzystów w Amsterdamie pojawił się problem znany wszystkim kierowcom samochodów – parkowanie. Tylko przy dwóch najważniejszych dworcach (Głównym i Południowym) codziennie parkuje 18 tysięcy rowerów. Dlatego miasto planuje stworzenie kolejnych 50 tysięcy miejsc parkingowych dla rowerów – na parkingach, w garażach podziemnych i na przenośnych pontonach na kanałach.
 

Amsterdam

Parking rowerowy przed dworcem głównym w Amsterdamie

Na początku XXI wieku dużym problemem w mieście były kradzieże rowerów. Władze miasta wpadły wtedy na pomysł, aby skonfiskowane złodziejom rowery, których właściciele nie zostali odnalezieni, przeznaczyć do sprzedaży za cenę podobną, jaką oferowali złodzieje. W ten sposób liczba kradzieży w latach 2001-2008 spadła o połowę. Podobno znacznie zmniejszyła się również liczba osób uzależnionych od narkotyków, ponieważ nie mogły one już finansować swojego nałogu z pieniędzy uzyskiwanych ze sprzedaży kradzionych rowerów.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *