Jarmarki Bożonarodzeniowe w Weimarze i Norymberdze

Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami. Zajmują nas świąteczne porządki, przygotowywanie tradycyjnych potraw, bieganie za prezentami, a czynnościom tym towarzyszy nerwowe odliczanie nieubłaganie uciekającego czasu… Czy aby na pewno ze wszystkim zdążymy?

Proponujemy chwilę wytchnienia i aby już teraz wprawić Was w świąteczny nastrój, zabierzemy Was w podróż na Jarmarki Bożonarodzeniowe tam, gdzie tradycja kultywowana jest najsilniej, czyli do naszych zachodnich sąsiadów.

==========

Chociaż pierwszy bożonarodzeniowy jarmark odbył się pod koniec XIII wieku w Wiedniu, to jednak te najsłynniejsze od XIV wieku aż do teraz obywają się w Niemczech. I mimo że w różnych miastach mają różne nazwy łączy je jedno – na każdym z nich nasze zmysły szaleją od zapachu korzennych piernikowych przypraw mieszających się ze słynnym aromatycznym Glühwein, kolorowych ozdób świątecznych, którymi przystrojone są stragany i sami nie wiemy kiedy zaczynamy razem z chórem śpiewać: „Stille Nacht, Heilige Nacht…”

Nam w tym roku udało się odwiedzić aż dwa z nich, w tym jeden rozsławiony na cały świat.

=========

Najpierw zabieramy was do miasteczka, w którym ma się wrażenie, że czas stanął w miejscu. Jakież to cenne podczas przedświątecznej gorączki, nieprawdaż? :) Jeżeli macie ochotę na zagubienie się w epoce między Goethem a Bauhausem to koniecznie musicie odwiedzić WEIMAR.

To niewielkie miasteczko w Turyngii odegrało bardzo dużą rolę zarówno w historii jak i kulturze Niemiec. To tu została zredagowana obecna niemiecka konstytucja, tu żyli i tworzyli wielcy niemieccy klasycy – Friedrich Schiller i Johann Wolfgang von Goethe. To miasto upodobali sobie również inni wielcy artyści, których pobyt upamiętniają tablice i pomniki, a mianowicie Herder i Wieland, Nietzsche, Fürnberg, Liszt, Bach, Cornelius, Gropius, Feininger, Klee, Itten.

Świetnie zachowane kamienice, domy poetów i artystów, bogata biblioteka księżnej Anny Amalii, kolebka Bauhausu… Nic dziwnego więc, że Weimar został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO i wybrany na kulturalną stolicę Europy w 1999 roku. Mimo że niewielkie miasteczko ma do zaoferowania turystom niesamowitą ilość atrakcji.

Będąc tu trudno się zdecydować na jedną ścieżkę zwiedzania, mając do wyboru Weimar Klasyczny, Bauhaus, czy też niechlubny, ale również nierozerwalnie wpisany w historię miasta obóz koncentracyjny „Buchenwald”. Wybierając „Weimar Klasyczny” odwiedzamy domy (a obecnie muzea), w których żyli i tworzyli Goethe oraz Schiller. Niesamowite, że dwóch równie wielkich artystów żyło w tak różnych warunkach.

Zwiedzamy też słynną bibliotekę księżnej Anny Amalii – to dzięki jej staraniom rozpoczęła się właśnie klasyka weimarska. Ona zaczęła zapraszać na swój dwór artystów, myślicieli, filozofów. Możemy również zajrzeć do działającej do dnia dzisiejszego gospody, do której Goethe chętnie wpadał na kufel piwa.

A żeby poobcować też z naturą wybieramy się do przepięknego Parku nad rzeką Ilm, w którym zwiedzimy letni dom Goethego wraz z ogrodem oraz dom, w którym zatrzymał się Franciszek Liszt. Spacerując po parku odnajdujemy również polski akcent – pomnik Adama Mickiewicza. W końcu w tym ukochanym przez klasyków mieście nie mogło zabraknąć również naszego wielkiego wieszcza, który podróżując po Niemczech tu właśnie poznał Goethego.

W zależności od pory roku czekają też na nas sezonowe atrakcje, jak „Weimarskie lato” i związane z nim przedstawienia teatralne, dni filmu oraz koncerty plenerowe. Jeżeli odwiedzicie Weimar w październiku, zapewne traficie na znany na całym świecie i jedyny w swoim rodzaju Targ Cebulowy (Weimarer Zwiebelmarkt) – największe święto ludowe całej Turyngii, na które ciągną tłumy turystów, a w okresie przedświątecznym oczywiście Bożonarodzeniowy Jarmark (Weimarer Weihnacht).

Wtedy to jest jedyna okazja, aby pojeździć na łyżwach przy muzyce na żywo wraz z weimarskimi klasykami – na Theaterplaz dookoła pomnika Schillera i Goethego powstaje lodowisko. Wtedy też zabytkowy Ratusz, którego wygląd i tak już kojarzy się ze świątecznym piernikiem (może to wina tych oszalałych zmysłów :) ) zamienia się dodatkowo w kalendarz adwentowy. Codziennie dziecko odsłania jedno okno, więc nikt z mieszkańców nie pomyli się w rachubie, ile to jeszcze dni pozostało do tak oczekiwanego Bożego Narodzenia.

I wtedy to wreszcie na Marktplatz pojawia się migocząca światełkami choinka oraz przepiękne kolorowe stragany i szopki. Jarmark ten jest idealnie dopasowany do stylu miasta, niewielki, ale bardzo elegancki. Mamy też pewność, że dzięki Duchom Jarmarku nie kupimy tandetnych produktów – towary, które są oferowane na straganach muszą spełniać wymogi wynikające z tradycji.

Podczas spaceru między stoiskami, gdy poczujemy zmęczenie lub spotkamy znajomych zawsze można zatrzymać się przy straganach oferujących ciepłe regionalne potrawy, a także rozgrzać się aromatycznym Glühwein, który na niemieckich jarmarkach jest podawany w specjalnie przygotowanych na tę okazję ceramicznych kubeczkach. Taki kubeczek może też być świetną pamiątką z jarmarku. Przyjemnie jest w zimowy wieczór zrobić sobie w nim domowe grzane wino i powspominać niepowtarzalną atmosferę jarmarku bożonarodzeniowego.

Jeżeli będziecie mieli okazję wybierzcie się koniecznie do położonej o 18 km od Weimaru Jeny, gdzie również znajdziecie ślady weimarskich klasyków. Zarówno Goethe jak i Schiller byli wykładowcami na tutejszym uniwersytecie. To tu Goethe usłyszał historię ojca wiozącego chore dziecko do lekarza w Jenie i na jej podstawie napisał swoją słynną balladę – „Der Erlkönig”, w Polsce znaną pod tytułem „Król Olszyn” w przekładzie Władysława Syrokomli. Na obrzeżach Jeny znajduje się majestatyczny pomnik Króla Elfów (Króla Olszyn). Ustawiony na skale robi niesamowite wrażenie, a patrząc na niego wydaje nam się, że również nas przyzywa do swojego królestwa, tak jak wzywał przed wiekami chorego chłopca.

Opuszczamy niewielki Weimar i udajemy się do jednego z największych miast Bawarii – „Guten Abend NORYMBERGA!” :) Od razu pobiegliśmy na Norymberską Starówkę, gdzie od 1628 roku odbywają się znane na całym świecie Nürnberger Christkindlesmarkt czyli Norymberskie Jarmarki Dzieciątka Jezus.

Nazwa wywodzi się z czasów luterańskich, kiedy to nie uznawano kultu świętych i wierzono, że prezenty dzieciom przynosi Dzieciątko Jezus. Na przełomie wieków Dzieciątko Jezus zamieniło się w Aniołka, który aż do teraz nie tylko roznosi dzieciom prezenty, ale również uroczyście otwiera Jarmark. W pierwszy weekend Adwentu ubrany w biało-złote szaty i złotą koronę, którą otacza burza blond loków recytuje wiersz napisany specjalnie na tą okazję w 1948 zapewniając: „Mein Markt bleibt immer jung, solang’ es Nürnberg gibt Und die Errinerung”. Mając taką deklarację możemy być pewni, że dopóki Norymberga jak i pamięć o niej będzie trwać my będziemy mogli cieszyć się tą jedyną w swoim rodzaju imprezą.

Na Christkindlesmarkt warto pójść późnym wieczorem, gdy świecą się wszystkie świąteczne światełka a powietrze przesiąknięte jest już całodniowym aromatem pierników, świec i grzanego wina. Dodatkowo średniowieczna architektura Starówki sprawia, że czujemy się tak jakbyśmy zostali przeniesieni w czasie do pierwszych jarmarków, gdy się to wszystko zaczęło. Witamy w jarmarkowym raju!!! O ile w Weimarze nasze zmysły zapachu, smaku, wzroku i słuchu zostały mile połechtane, to tutaj ogarnęło je czyste szaleństwo ! :)

Media nie kłamią – rzeczywiście są to jedne z największych Jarmarków Bożonarodzeniowych w całych Niemczech. Nic dziwnego, że przyciągają tłumy turystów, a w tym okresie usłyszymy tu wszystkie języki świata. Na trzech placach rozstawiono przeróżne stragany. Przede wszystkim nie zapomniano o najmłodszych – specjalnie dla nich na Hans-Sach-Platz ustawiono Nürnberger Kinderweihnacht, na którym oprócz charakterystycznie oznakowanych straganów znaleźliśmy dwie przeurocze kolorowe karuzele oraz mini-pociąg. Oprócz zakupu przepięknych zabawek i pysznych słodyczy dzieci mogą tu również własnoręcznie wykonać ozdoby choinkowe, jak również prezenty dla bliskich. W takiej atmosferze oczekiwanie na ten upragniony pierwszy dzień świąt maluchom na pewno się nie dłuży.

Kolejną ciekawostką jest ustawiony przy Rathausplatz Markt der Partnerstäde – Jarmark Miast Partnerskich. A tych Norymberdze na całym świecie nie brakuje – jest ich aż 22. I właśnie na placu przed Ratuszem możemy obejrzeć i kupić regionalne produkty z wszystkich miejscowości i ich krajów. Znaleźliśmy tu również polski akcent – w końcu jednym z miast partnerskich Norymbergi jest Kraków.

No i wreszcie crème de la crème Norymberskich Jarmarków – właściwy Christkindlesmarkt, którego stragany ustawione są na Hauptmarkt, czyli Głównym Rynku i rozciągają się od kościoła Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche) aż do Schöner Brunnen – wysokiej na 19 metrów późnogotyckiej studni w kształcie wieży z licznymi figurami m.in. Marii, apostołów i proroków. Patrząc z góry widzimy tylko morze czerwono-białych dachów straganów, których kilkanaście ma nawet ponad 100 lat. To się nazywa tradycja!

Tutaj dopiero nie wiadomo co oglądać, kupować, wąchać, próbować!!! Królują tradycyjne ozdoby świąteczne drewniane, szklane, koronkowe – a wszystko w niezliczonej ilości wzorów i kolorów. Poza tym regionalne produkty spożywcze, wędliny, sery, miody, wina, chleby z bakaliami, piernikowe serca, ciasteczka i owoce w czekoladzie. No i oczywiście stragany, na których możemy kupić świąteczne prezenty dla naszych bliskich. A wszystko to okraszone świąteczną muzyką na żywo w wykonaniu orkiestry lub chóru.

Norymberga ma dwa swoje flagowe i zastrzeżone tylko dla tego regionu produkty. Pierwszy z nich to Nürnberger Rostbratwürstchen – pyszne małe grillowane kiełbaski, wyrabiane wg receptury z XIV wieku. Jeżeli będziecie mieli okazję, to na jednym ze straganów zamówcie „Drei im Weggla”, a z pewnością nie pożałujecie. Jeśli do tego zamówicie jeszcze Nürnberger Glühwein – satysfakcja gwarantowana. Osobiście polecamy Heidelbeer.

Drugim z produktów, który możecie spróbować tylko tutaj są Pierniki Św. Elżbiety (Elisenlebkuchen) – patronki piekarzy. Te pierniczki są wypiekane tylko o tej porze roku, a przepis na nie pochodzi z XIII wieku od frankońskich mnichów. Pierniki przygotowuje się na opłatku i skromnie dekoruje trzema migdałami symbolizującymi Świętą Trójcę. Na straganach można znaleźć różne wariacje na temat pierników Św. Elżbiety, jednak najlepsze są te tradycyjne, pełne korzennych przypraw pachnących dalekim światem.

W końcu w czasach, gdy powstał na nie przepis Norymberga słynęła w Europie z handlu tymi przyprawami. Dodatkowo prawdziwe pierniki mogą zawierać maks. 10% mąki i nie mogą być zbyt słodkie. Bardzo słodkie pierniki świadczą o tym, że są gorszej jakości, gdyż zamiast miodem i bakaliami, dosłodzono je cukrem. Wiadomo, że ten był zawsze tańszy od bakalii czy miodu.

Nie zapomnijcie też zajrzeć na Dziedziniec Rzemieślników (Handwerkerhof) znajdujący się przy samym wejściu na Starówkę naprzeciwko neobarokowego dworca kolejowego. Tutaj, tak jak przed wiekami, można podejrzeć pracujących rzemieślników, kupić oryginale skórzane wyroby, zabawki, ceramikę lub po prostu usiąść w małej knajpce z niskim dachem i delektować się – jakżeby inaczej – grzanym winem, które tu podawane jest w specjalnych kubeczkach z mapą dziedzińca.

Trudno skupić się na zwiedzaniu miasta w okresie Christkindlesmarkt, jednak warto na chwilę oderwać się od zgiełku i gwaru Jarmarku, aby ukoić oszalałe zmysły w jednym z dwóch gotyckich kościołów (św. Sebalda /Sebaldskirche/ i Najświętszej Marii Panny /Frauenkirche/), kryjących w swych wnętrzach perełki sztuki i architektury, a także przespacerować się wąskimi uliczkami do dalszych zakamarkach starówki odkrywając równie piękne, ale już mniej gwarne place (m.in. plac Albrechta Drüera). Ciekawy jest również górujący na miastem kompleks trzech zamków – cesarskiego (Kaiserburg), burgrabiego (Burggrafenburg) i miejskiego (Stadtburg).

Jednak Norymberga kryje też bardzo mroczne zakamarki w swoich kartach historii – w 1933 roku została ogłoszona przez Hitlera „miastem zjazdów NSDAP”. Od tego czasu aż do 1938 roku na zjazdach partyjnych spotykało się tu prawie milion członków partii. Na powierzchni 11 km kw. pobudowano monumentalne obiekty będące odzwierciedleniem manii wielkości nazistowskiego architekta Alberta Speera. Tutaj też miał powstać największy na świecie Deuches Stadion na 400 000 widzów, na którym miały się odbywać igrzyska olimpijskie tylko dla rasy aryjskiej. Wybuch II wojny światowej pokrzyżował jednak plany wielkiego wodza III Rzeszy i kompleks nigdy nie został ukończony. Dziś budowle popadły w ruinę i stały się pomnikiem historycznym, a w Hali Kongresowej (Lutipoldhalle) powstał ośrodek dokumentacji i badań metod nazistowskiej propagandy.