IMAG0271 3 lipca, 2014

Dookoła Europy 2014 (5): Od Budapesztu do Przemyśla

Pożegnaliśmy w Budapeszcie Monarchię Habsburgów i wróciliśmy na szlak trochę odstawionego przez nas nomen omen na boczy tor wojaka Szwejka.

Nomen omen, ponieważ nasza wycieczka prowadzić będzie teraz na front rosyjski, na który kiedyś wojsko przerzucano koleją. My już takiego szczęścia do kolei nie mieliśmy; kto by przypuszczał, że 100 lat po wojnie połączenia kolejowe będą towarem deficytowym???

 

Będziemy się więc poruszać wzdłuż linii kolejowych, których już nie ma i torów, których obecności wśród gąszczu traw ciężko się domyśleć. Miniemy widma dworców kolejowych, które jeszcze sto lat temu tętniły życiem oraz przekroczymy granice, które przez 100 lat zdążyły kilkukrotnie zmienić swoje miejsce. Przeżyjemy też przygodę godną patrona naszej wycieczki. Jednak okazuje się, że nad każdym, kto podejmie wyzwanie podążania jego śladem, dzielny wojak obejmuje pieczę i śmiałkowi udaje się wyjść cało z każdej opresji :)

 

Na razie czeka nas pobudka o godzinie 5.30 w Budapeszcie, aby zdążyć na dworzec Keleti na ekspres do Koszyc, odjeżdżający o 6.30. Swoją drogą ciekawe, skąd w Budapeszcie blisko sto lat temu odjeżdżał pociąg wiozący wojaka Szwejka i jego kompanię do Sanoka?

Koszyce to dla nas tylko krótki przystanek. Półtorej godziny potrzebne na przesiadkę wystarczy tylko, aby rozejrzeć się trochę wkoło dworca, wypić herbatę i… dalej w trasę. Tym razem jednak już można wczuwać się w atmosferę podróży Szwejka.

 

Pociąg z Koszyc do Humenne jest pewnie bardziej komfortowy niż sto lat temu, ale trasa przebiega przez miejscowości opisywane w książce Jaroslava Haska. Na przykład Trebisov, gdzie pociąg wiozący Szwejka zatrzymał się na kilka minut.

Po niespełna dwugodzinnej podróży dojeżdżamy do celu. Pierwsze wrażenie w Humennem nie jest rewelacyjne – ot, zwykła stacyjka, jakich wiele. Ale tuż obok budynku dworcowego jest to, czego szukaliśmy – pomnik Dobrego Wojaka Szwejka. Chyba jeden z najważniejszych, jakie istnieją, bowiem stanął jako pierwszy w historii.

Pomnik Szwejka w słowackiej miejscowości Humenne
Pomnik Szwejka w słowackiej miejscowości Humenne

6 października 2000 r., obok studni, z której płynęła słynna żelazista woda, stanął dumny Szwejk ze swoim dobrotliwym uśmiechem. W tym miejscu rozpoczyna się również szlak rowerowy wiodący śladami bohatera powieści Haska do polskiego Sanoka.

 

Po krótkiej wizycie ruszamy dalej, tym razem już pod samą granicę z Polską, do miejscowości Medzilaborce, znanej również z tego, że mieści się tutaj Muzeum Sztuki Nowoczesnej Andy’ego Warhola. Z tych okolic pochodzili bowiem rodzice tego znanego amerykańskiego artysty.

Tutaj wojak Szwejk i jego kompani z batalionu powoli zaczynali zdawać sobie sprawę, że jadą na front. Z pociągu widzieli ogromne zniszczenia i okrucieństwo wojny coraz bardziej docierało do ich świadomości. Również dworzec w Medzilaborcach był zniszczony.

No i skończyła nam się k,olej :(
No i skończyła nam się k,olej :(

A dla nas właśnie tutaj zaczynała się jedna z najciekawszych części wycieczki. Po wyjściu z pociągu i zwiedzeniu okolic dworca okazało się, że za kilka minut mamy autobus do Paloty, ostatniej słowackiej miejscowości przed granicą z Polską. O jeździe pociągiem (jak Szwejk) nie mieliśmy co marzyć, bo połączenia między Słowacją a Polską na tej trasie zostały zawieszone.

Chcąc nie chcąc dojechaliśmy do Paloty wprost pod urząd gminy. Ciekawy sam w sobie, bo mikroskopijny, w którym trudno sobie wyobrazić, aby mogło pracować więcej niż czterech urzędników. Ale i w Palocie nie mogliśmy uwolnić się od wojennych wrażeń. Przed urzędem ustawiony jest czołg radziecki z czasów drugiej wojny światowej.

Czołg w Palocie; w tle Urząd Gminy
Czołg w Palocie; w tle Urząd Gminy

Na razie jednak stoimy przed urzędem naradzając się, co robić. Do najbliższej polskiej miejscowości Radoszyc jest jakieś 5 km, ale piechotą górską drogą może nam to zająć jakieś dwie godziny. Pytamy więc na chybił trafił miejscową urzędniczkę, jak najszybciej dostać się do Polski. To co się stało, przeszło nasze oczekiwania. Urzędniczka przeszła za róg budynku i po chwili wróciła ze swoim kolegą: „Ten pan was podwiezie”.

Pięć minut później już siedzieliśmy w samochodzie jadąc do Komańczy i słuchając opowieści Słowaka o czasach, kiedy istniały na tej trasie jeszcze posterunki graniczne, a zimy były takie, że celnicy musieli przyjeżdżać do pracy na skuterach śnieżnych.

W Komańczy na nieczynnym dworcu kolejowym od razu rzuca nam się w oczy żółto-czarna tablica informacyjna, charakterystyczna dla szlaku Wojaka Szwejka w Polsce. W samej Komańczy Szwejk wprawdzie nie przebywał, ale na pewno przejeżdżał tędy pociągiem. Pamiątką pierwszej wojny światowej są natomiast dwa cmentarze wojskowe.

Od tej pory takie tablice będą informować nas, że jesteśmy na dobrej drodze :)
Od tej pory takie tablice będą informować nas, że jesteśmy na dobrej drodze :)

W Komańczy wsiadamy w autobus i bieszczadzkimi drogami mkniemy dalej. Po blisko jedenastu godzinach od wyjazdu z Budapesztu meldujemy się po południu w Sanoku. Pamiętajmy, że w 1915 roku wojskowy eszelon z batalionem Szwejka potrzebował blisko dwa miesiące, aby przejechać tę samą trasę.

W Sanoku naszego bohatera spotkało kilka przygód, nic więc dziwnego, że dobrze wpisał się w historię miasta i dziś jego pomnik stoi przy reprezentacyjnej ulicy 3 Maja. Mówi się, że trzeba usiąść na ławeczce obok sympatycznego żołnierza, bo to przynosi szczęście. Tuż obok znajduje się restauracja U Szwejka, w której można skosztować potraw z czasów pierwszej wojny światowej.

My też liczymy na trochę szczęścia :)
My też liczymy na trochę szczęścia :)

Kilkadziesiąt metrów dalej znajdował się również słynny hotel Pod Trzema Różami – reprezentacyjny hotel cesarsko-królewskiego Sanoka – gdzie wojak Szwejk miał za zadanie odszukać oddającego się uciechom porucznika Duba. W Sanoku w tamtych czasach stacjonowały liczne oddziały wojska, a miasto tętniło życiem.

Dziś o tamtych czasach przypomina odsłonięty w 2003 r. przez wnuka Jarosława Haska – Richarda – posąg Szwejka, pierwszy w Polsce.

Kolejny przystanek na trasie naszej podróży to Przemyśl, a sto lat temu twierdza Przemyśl. I tutaj nietrudno znaleźć bohatera naszej wyprawy – pomnik stoi przy Rynku od 2008 roku.

Dzielny Wojak Szwejk w Przemyślu
Dzielny Wojak Szwejk w Przemyślu

Do Przemyśla Szwejk trafił jako jeniec wojenny armii C.K., po tym jak został złapany w mundurze wojska rosyjskiego, kiedy go przymierzał. Co ciekawe autor powieści nigdy nie był w Przemyślu, więc jego opisy miasta są w książce bardzo lakoniczne. Ale mieszkańcom Przemyśla udało się odtworzyć miejsca, w których prawdopodobnie przebywał słynny żołnierz. Pewne jest, że odjechał z przemyskiego dworca pociągiem do Chyrowa.

A my z tego samego miejsca ruszyliśmy autobusem – do Lwowa.

 

Dookoła Europy 2014 w pigułce: