Synagoga Tempel, napis „Wstępujcie w bramy Jego z pieśnią dziękczynną, z hymnami pochwalnymi na Jego dziedzińce” 17 lipca, 2016

Żydowska historia Krakowa

Kraków potrafi oczarować atmosferą, niuansami, legendami, odrębnością oraz… postaciami. Osobami o pochodzeniu różnorodnym, zarówno w sensie warstwy społecznej, grupy etnicznej czy wyznania. Często ich losy odzwierciedlały tę specyficzną różnorodność, którą mógł się pochwalić Kraków. Najlepszym przykładem tutaj może być żydowski wątek historii Krakowa.  Wybierzmy się zatem na wycieczkę po Krakowie żydowskim. Nie będziemy się ograniczać do Kazimierza (Kuzmira w jidysz) ani do akcentów religijno-kulturowych, a historie osobiste będą rodzynkiem w kuglu naszej wędrówki.

Wątek geograficzny uzupełnijmy najpierw o kontekst cywilizacyjny. Teren wyznaczyć nietrudno. Wszędzie w przewodnikach po Krakowie wspominany jest Kazimierz – na wszelkie sposoby opisywany, dzielony na punkty do odhaczenia, fotografowany i nawet czasami oswajany przez jedzenie, zabawę czy nocleg w lokalnym przybytku turystycznym. Ale głębsze wczytanie się w żydowską historię Krakowa przekonuje: kiedyś Żydzi mieszkali w Krakowie w różnych miejscach. Do schyłku XV wieku żydowski był Stradom, oraz plac Szczepański, gdzie mieściło się jedno ze skupisk Żydów i nawet stała synagoga.

Widok na ul. Szczepańską i wieżę Kościoła Mariackiego w tle
Widok na ul. Szczepańską i wieżę Kościoła Mariackiego w tle

Pierwsze wzmianki o Żydach w Krakowie sięgają XI-XII wieku, więcej informacji o Żydach można znaleźć już w księgach miejskich z XIV wieku. Wtedy wzmianki dotyczą vicus Judeorum, czyli dzielnicy żydowskiej, w okolicach ulicy Żydowskiej, współczesnej ul. Św. Anny. W połowie XV wieku zabudowania przy tej ulicy zostały wykupione od Żydów przez kapitułę krakowską, której reprezentantem był Jan Długosz, a następnie wymienione z uniwersytetem.

Ul. Św. Anny, podwórko Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego
Ul. Św. Anny, podwórko Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego

W 1494 roku w Krakowie miał miejsce wielki pożar, w którym między innymi została również zniszczona część ówczesnej żydowskiej dzielnicy. Niestety Żydów również obarczano winą za ten pożar, co się kończyło grabieżami i dalszym zniszczeniem dzielnicy żydowskiej. Niedługo po tym król Jan I Olbracht nadal Żydom prawo budowania na terenie północno-zachodniego Kazimierza, między murami miasta a obecnymi ulicami Józefa i Bożego Ciała.

Ul. Bożego Ciała i ul. Józefa na Kazimierzu, kiedyś granice Miasta Żydowskiego
Ul. Bożego Ciała i ul. Józefa na Kazimierzu, kiedyś granice Miasta Żydowskiego

Wtedy właśnie Żydzi zaczęli dobrowolnie przenosić się na Kazimierz, dający większe poczucie bezpieczeństwa i możliwości rozwoju niż Kraków. Osiedlali tu również Żydzi z Czech i Moraw, poza Żydami krakowskimi i autochtonami kazimierskimi mieszkała tu nawet mała grupa żydów sefardyjskich, przybyłych z Hiszpanii i Portugalii.

Ul. Św. Wawrzyńca, kiedyś granica Miasta Żydowskiego
Ul. Św. Wawrzyńca, kiedyś granica Miasta Żydowskiego

Różnie się układały stosunki ówczesnych Żydów z ludnością miejscową oraz władzami. Bardzo ucierpiało Miasto Żydowskie w połowie XVII wieku w rezultacie okupacji szwedzkiej Krakowa, lecz później dotychczasowe prawa Żydów kazimierskich zostały potwierdzone przez króla Jana II Kazimierza. Ludność żydowska powoli przenikała do Krakowa, Stradomia, Kleparza, gdzie do połowy XVIII wieku toczyła się ostra walka konkurencyjna między szynkarzami polskimi a żydowskimi. Nie mieli oni prawa nabywać nieruchomości, ale z pewnością mogli wynajmować sklepy, składy, a że tam nocowali, właściwie mieszkali – nie sprawiało to większych problemów. Na przykład, w słynnej, jednej z największych, Szarej Kamienicy znajdowało się dużo sklepów żydowskich (obecnie przy Rynku Starym 6).

Szara Kamienica przy Rynku Głównym 6
Szara Kamienica przy Rynku Głównym 6

Po konflikcie o prawa handlowe z Krakowską Kongregacją Kupiecką August III w 1744 roku nakazał zamknąć sklepy żydowskie w Krakowie, a dwadzieścia lat później sklepy na Rynku Głównym były zniszczone. Za zaborów austriackich na początku XIX wieku Żydów wysiedlono z nieżydowskiej części Kazimierza, Stradomia i Zwierzyńca. W Mieście Żydowskim zaczęła panować ciasnota, co nie przeszkadzało prowadzić i aktywnie rozwijać handlu, a także mnożyć fortuny, na przykład w czasie wojen napoleońskich. Żydzi powoli uzyskiwali więcej praw, poszerzały się tereny, które mogli zamieszkiwać. Jeżeli Żyd włożył ubiór europejski i posyłał dzieci do publicznej szkoły, mógł mieszkać poza murami Miasta Żydowskiego. I samo miasto było rozszerzane w kierunku Wisły.

Widok na Wisłę i bulwar Kurlandzki z mostu Powstańców Śląskich
Widok na Wisłę i bulwar Kurlandzki z mostu Powstańców Śląskich

Żydzi powoli się asymilowali, rozwijało się środowisko nowoczesnych Żydów, tzw. postępowców czy maskilów. Poza najbogatszymi, Żydom nadal nie przysługiwały prawa wyborcze, a prawie nikomu ogólne prawa publiczne. Aby móc ubiegać się na przykład o zamieszkanie w chrześcijańskiej części Krakowa, Żydzi musieli mieszkać co najmniej sześć lat w okolicy, wykazać się odpowiednim stanem posiadania, europejskimi obyczajami, m.in. strojem czy ogoloną twarzą, a także posłaniem dzieci do szkół publicznych. Przez współwyznawców niestety takie opuszczenie wspólnoty było traktowane jako przestępstwo, a rabin mógł nałożyć klątwę.

Postępowe grono inteligencji żydowskiej, prawnicy, lekarze, zwolennicy asymilacji skupiali się wokół Towarzystwa Religijno-Cywilizacyjnego. Na czele tego stowarzyszenia w połowie XIX wieku stał Abraham Gumplowicz. Był on ojcem jednego z pierwszych polskich socjologów Ludwika Gumplowicza i dziadkiem Maksymiliana Ernesta Gumplowicza, historyka polskiego średniowiecza oraz pierwszego wykładowcy języka polskiego na Uniwersytecie Wiedeńskim, który również jako pierwszy wysunął hipotezę, że mieszkający w Polsce Żydzi są potomkami Chazarów. Wraz z kilkoma innymi członkami Towarzystwa Abraham Gumplowicz wziął czynny udział w Powstaniu Styczniowym. To właśnie po prawie dwudziestoletnim okresie wspólnych starań Towarzystwa oraz Stowarzyszenia Izraelitów Postępowych w latach 1860-62 została zbudowana pierwsza synagoga reformowana przy ulicy Miodowej 24 –Tempel. Jest ona nadal czynna, choć nabożeństwa odbywają się tylko podczas wielkich świąt oraz letniego Festiwalu Kultury Żydowskiej. Obecnie na tyłach synagogi znajduje się Jewish Community Center – Centrum Społeczności Żydowskiej, gdzie jest mnóstwo klubów, szkoła, żłobek, chór, a członkowie spędzają razem święta oraz spotykają przy kolacjach szabatowych.

Synagoga Tempel, napis „Wstępujcie w bramy Jego z pieśnią dziękczynną, z hymnami pochwalnymi na Jego dziedzińce”
Synagoga Tempel, napis „Wstępujcie w bramy Jego z pieśnią dziękczynną, z hymnami pochwalnymi na Jego dziedzińce”

Po drugiej stronie ulicy znajduje nowe muzeum, związane z dziejami Żydów w Krakowie i Polsce, a w szczególności życiem w sztetl. Sztetl to małe miasteczko w jidysz. W takich miasteczkach przed II wojną światową mieszkała prawie połowa Żydów w Polsce. Było to życie wolniejsze, bardziej tradycyjne i religijne. Znalazło to odbycie w pracach urodzonego w Kazimierzu Dolnym polskiego artysty pochodzenia żydowskiego Chaima Goldberga. Zanim wyemigrował z Polski, był autorem nieistniejącego już pomnika Mickiewicza i Puszkina w Polanicy-Zdroju. To jego prace stały się podstawą zbiorów muzeum Museum, I remember w odnowionym budynku przy ul. Miodowej 19.

Oczywiście w chwili obecnej okolice synagogi Tempel szczycą się niezwykle urozmaiconą ofertą turystyczną, nie ograniczającą się do dziedzictwa żydowskiego. Znajdziemy tutaj galerie z pamiątkami dawnego Krakowa, urocze kawiarenki czy puby o charakterystycznej stylistyce socjalistycznej – Propaganda czy La Habana.

U zbiegu ul. Miodowej i Podbrzezie naprzeciwko synagogi Tempel
U zbiegu ul. Miodowej i Podbrzezie naprzeciwko synagogi Tempel

Dalej między ulicami Miodową i Warszauera oraz Kupa znajduje się jedna z ostatnich bożnic, które powstały w okresie istnienia Miasta Żydowskiego na Kazimierzu. Synagoga Kupa została zbudowana w połowie XVII wieku. W przeciwieństwie do innych synagog, często finansowanych przez jednego fundatora, fundusze na budowę pochodziły z tak zwanego kupat-cdaka. Tak określano puszkę ofiarną, gdzie znalazły się datki rzemieślników i drobnych kupców, a także cechów żydowskich i towarzystw religijnych. Była Synagogą Szpitalną, służyła chorym i niedołężnym z pobliskiego hospicjum. Wiele razy była przebudowywana i uzupełniana o szereg elementów.

Za ogrodzeniem wejście do Synagogi Kupa przy ulicy Warszauera 8
Za ogrodzeniem wejście do Synagogi Kupa przy ulicy Warszauera 8

Po dewastacji w trakcie wojny i licznych zmianach przeznaczenia w okresie PRL zachowała jednak piękne polichromie, a od trzydziestu lat jest w rejestrze zabytków. Ciekawe, że w synagodze Kupa jako jednej z siedmiu w Polsce został umieszczony cykl znaków Zodiaku, znajduje się on na belkowaniu w galerii dla kobiet na piętrze. Nie ma on znaczenia religijnego, wyłącznie „kalendarzowy”. Synagoga Kupa pełniła też funkcję bejt midrasz, czyli miejsca, w którym nie tylko się modlono, ale i uczono. W odróżnieniu od innych synagog są tutaj stoły, a nie ławki. Przy stołach można było studiować Torę czy zjeść świąteczny posiłek. Do synagogi można wejść uprzednio zostawiając niedużą kwotę jako dar-cegiełkę na rzecz synagogi Kupa. Ciekawe, że współcześni turyści w ulotce, którą można dostać na wejściu, są proszeni o uszanowanie właściwych funkcji synagogi, czyli o krótkie połączenie się myślami ze Stwórcą czy też Gospodarzem tego budynku. Są jego gośćmi, ale nie można zwiedzać synagogi tylko dla zaspokojenia ciekawości czy nawet jako schronienia przed słońcem czy deszczem.

Książki judaistyczne w specjalnej szafie w Synagodze Kupa, gdzie nie tylko modlono, ale i uczono się
Książki judaistyczne w specjalnej szafie w Synagodze Kupa, gdzie nie tylko modlono, ale i uczono się

Przy ulicy Kupy znajduje się inna synagoga, zbudowana mniej więcej w tym samym czasie w połowie XVII wieku, przez wiele lat znana jako najbogatsza i najbardziej okazała – barokowa synagoga Izaaka lub Ajzyka, ufundowana przez Isaaka Jakubowicza, przewodniczącego kahału czy inaczej zarządu gminy kazimierskiej. Związane z nią dwie legendy. Jedna nawiązuje do bogactw, które były w synagodze, „cenne srebra i wspaniałe tkaniny”, w które wyposażył ją fundator.

W tłumie zostało zasłyszane, że jakaś banda zamierza synagogę w nocy obrabować. Przez naczelnego rabina zatem zostało znalezione rozwiązanie: zamknąć i postawić straż przy bramach miasta, a dwudziestu sześciu ochotników w białych ubraniach rozmieścić na cmentarzu. W nocy złodziejaszki chcąc się przedostać do zamkniętego i strzeżonego miasta, udali się przez cmentarne ogrodzenie, gdzie do półśmierci zostali przestraszeni przez „umarłych” z tęgimi kijami.

Druga opowieść nawiązuje do motywu rozpowszechnionego w legendach i bajkach wielu ludów, między innymi arabskich 1001 nocy. Zgodnie z legendą Isaak Jakubowicz początkowo mimo wielkiej pracowitości był bardzo biedny. Po pewnym śnie udał się zaś na poszukiwanie skarbu w czeskiej Pradze, jak mu się w tym śnie przyśniło. Tam w odpowiednim miejscu przy starym moście miał być skarb, jednak most był pilnie strzeżony przez żołnierzy. Jeden z nich na opowieść Isaaka o przyczynach jego przybycia do Pragi pośmiał się z naiwnego Żyda i opowiedział w odpowiedzi swój sen. Jemu z kolei się przyśniło, że to w piecu w domu Isaaka syna Jakuba pod Krakowem jest skarb, ale nie jest on na tyle naiwny, żeby udawać się do Krakowa w poszukiwaniu skarbów. Nasz bohater oczywiście udał się z powrotem i po długich perypetiach wrócił do domu, odkopał skarb i został najbogatszą osobą w Kazimierzu, dzięki czemu ufundował również synagogę.

Przez wojnę i prawie całą drugą połowę XX wieku synagoga Izaaka była niszczona czy wykorzystywana do różnych niesakralnych celów. Po 1989 roku jednak została odzyskana, odrestaurowana i obecnie jest wydzierżawiona grupie chasydzkiej Chabad-Lubawicz. Odbywają się tam również koncerty muzyki klezmerskiej. Obok jest sklep z produktami koszernymi.

Synagoga Izaaka przy ulicy Kupa 18
Synagoga Izaaka przy ulicy Kupa 18

Między ulicami Jakuba a Szeroką znajduje się stary Cmentarz Żydowski i jedna z najstarszych synagoga Remuh (Szeroka 40), w której jako jedynej w obecnych czasach odbywają się regularne nabożeństwa. Renesansowy budynek sięga XVI wieku, posiada piękne malowidła ścienne i polichromie. Obok murów kirkutu znajduje się rzeźba świadka Holokaustu Jana Karskiego, czy też słynna ławeczka Karskiego wraz tablicami upamiętniającymi w kilku językach. Pojawiła się w styczniu 2016 roku jako siódma oprócz ławeczek w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Tel Awiwie, Warszawie, Łodzi i Kielcach.

Okienko w ogrodzeniu Cmentarza Remuh, ulica Jakuba
Okienko w ogrodzeniu Cmentarza Remuh, ulica Jakuba

Ulica Szeroka ma charakter wydłużonego rynku. To tutaj przychodzi najwięcej turystów, a najwięcej lokalnych przewodników zaprasza na swoje elektryczne samochodziki z opcją przewodnictwa w różnych językach. Tuż obok murów kirkutu i dalej wzdłuż ulicy znajdują się liczne restauracje, które w menu mają dania kuchni żydowskiej galicyjskiej, izraelskiej i ogólnie bliskowschodniej. W kamienicy Landauów na północnym końcu Szerokiej znajduje się restauracja Hamsa, a obok w budynku dawnej mykwy, czyli rytualnej łaźni – restauracja i hotel Klezmer-Hois, gdzie często odbywają się koncerty muzyki klezmerskiej.

Kamienica Landauów przy ulicy Szerokiej 2
Kamienica Landauów przy ulicy Szerokiej 2

Na drugim końcu ulicy Szerokiej znajduje się najstarsza synagoga z zachowanych w Polsce. Została zbudowana na przełomie XIV i XV wieku. Obecnie znajduje się tutaj oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, poświęcony dziejom i kulturze Żydów krakowskich. Była ona przez stulecia nie tylko główną modlitewnią, ale również ośrodkiem władzy rabinów i seniorów Miasta Żydowskiego. Henryk Hałkowski w swojej książce „Kraków Żydowski” zawarł taką legendę związaną ze Starą Synagogą:

Podobno sam król Kazimierz Wielki miał ofiarować synagodze dwa swoje miecze przyozdobione głowami aniołów, celem przetopienia ich na świeczniki; aby okazać, jak wysoko sobie cenią ten dar, Żydzi mieli jakoby zawiesić na jakiś czas te miecze w synagodze (pomimo biblijnego zakazu „czynienia obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach i pod ziemią”).

Obecnie muzeum posiada ponad tysiąc przedmiotów żydowskiej sztuki obrzędowej , a także prac graficznych i malarskich m.in. poświęconych życiu Kazimierza.

Stara Synagoga przy ulicy Szerokiej 24
Stara Synagoga przy ulicy Szerokiej 24

We wnętrzach innej synagogi – Synagogi Bne Emuna czyli Dzieci Wiary przy ulicy Meiselsa 17 od początku lat 90. XX wieku mieści się Centrum Kultury Żydowskiej. Nie mniej ciekawa jest tak zwana Synagoga Wysoka przy ulicy Józefa 38. Wzniesiona w XVI wieku jest najwyższa w Krakowie, natomiast jako w jedynej w Polsce sale modlitewne znajdują się na piętrze. Tylko na piętrze bowiem można było się schować przed gwarem i hałasem ulicy, położonej blisko bramy miasta i domów chrześcijan. Możliwe również, że została zbudowana przez Żydów sefardyjskich, którzy uciekali między innymi z Wenecji, a budowy wzorowali na tamtejszych. Podobna synagoga jest w Pradze, jest położona podobnie, podobnie wygląda i się nazywa również Wysoka, jednak wzniesiona została później. Oznacza to, że praska synagoga była wzorowana na krakowskiej, a nie na odwrót, jak często można o tym przeczytać.

Centrum Kultury Żydowskiej, była synagoga Bne Emuna przy ulicy Meiselsa 17
Centrum Kultury Żydowskiej, była synagoga Bne Emuna przy ulicy Meiselsa 17

Przy ulicy Szerokiej 16 znajduje się inna synagoga – synagoga Poppera, obecnie wykorzystywana za porozumieniem z gminą jako filia Staromiejskiego Centrum Kultury Młodzieży. Wsławiła się po II wojnie światowej jako powód do największego w tamtym czasie skutecznego protestu Żydów przeciwko polityce PRL, po tym jak Miejska Rada Narodowa wydała nakaz eksmisji kongregacji na rzecz przeznaczenia budynku synagogi na dom kultury dla głuchoniemych.

Synagoga Poppera przy ulicy Szerokiej 16
Synagoga Poppera przy ulicy Szerokiej 16

Budynek obok przy ulicy Szerokiej 14 również jest ważnym punktem na mapie Krakowa i w szczególności Kazimierza jako związany z życiem jednej ze sławnych kobiet pochodzenia żydowskiego, urodzonych w Krakowie. W 1872 roku w tym budynku, wtedy jeszcze z czerwonej cegły, w rodzinie Herztla i Gitel Rubinsteinów urodziła się dziewczynka, która otrzymała na imię Chaja. Kilkadziesiąt lat później była znana światu jako Helena Rubinstein, businesswoman, jedna z najbogatszych kobiet w historii. Była dziewiątym dzieckiem z dziewiętnastu, z których wieku pełnoletniego dożyło tylko osiem sióstr. Jej ojciec pochodził z Dukli na Podkarpaciu, przy tym pradziadek w tej linii był rabinem, natomiast dziadek po linii matki był lichwiarzem, co pozwoliło ambitnej Helenie w autobiografii określić go jako bankiera. Jako że rodzina szybko się powiększała, Hertzel Rubinstein przeprowadził się do większego domu przy ulicy Józefa 13.

Dom rodzinny Heleny Rubinstein, założycielki światowej marki kosmetycznej przy ulicy Szerokiej 14
Dom rodzinny Heleny Rubinstein, założycielki światowej marki kosmetycznej przy ulicy Szerokiej 14

Prowadził sklep z różnymi rzeczami, od jajek, konserw, wielkich beczek ze śledziami i słoików z marynatami do pszenicy i jęczmienia luzem, świeczek czy nafty, tam wszędzie pachniało olejem, zalewą solną i biedą. Później Helena czasami wspominała jak ciężko wtedy im się żyło, zresztą jak większości Żydów w tamtych czasach, choć i według zasad religijnych z modlitwami i przestrzeganiem świąt w otoczeniu jednocześnie kultury i ignorancji, religijności i bezbożności, bogactwa i biedy. W późniejszym okresie życia wolała opowiadać o Plantach czy kościele Św. Anny, czy też o domach szlacheckich, w których marzyła bywać i w których rzekomo później bywała. W zależności od humoru opowiadała o Krakowie jako mieście pełnym kultury i elegancji czy też ponurym prowincjonalnym miasteczku.

Józefa 13 na Kazimierzu, tu znajdował się późniejszy dom i sklep ojca Heleny Rubinstein
Józefa 13 na Kazimierzu, tu znajdował się późniejszy dom i sklep ojca Heleny Rubinstein

Rzuciwszy szkołę medyczną i adoratora, mając pieniądze tylko na podróż, w wieku 18 lat Chaja Rubinstein wyjechała do Australii z kilkoma słoikami kremu do twarzy według przepisu rodzinnego, słabym angielskim i dużym pragnieniem zmian w swoim życiu. Zmieniła imię na Helena, wykazała się niezwykłą pracowitością, pewnością siebie, zdecydowaniem i stworzyła jedno z pierwszych światowych imperiów biznesowych w branży kosmetycznej. Słynni hiszpańscy malarze Joan Miro i Salvador Dali malowali dla niej obrazy, a Dali nawet zaprojektował puderniczkę dla jej pudru. W późniejszym wieku została nawet księżną, po raz drugi wychodząc za mąż za 23 lata młodszego od siebie gruzińskiego księcia.

Pablo Picasso rzekomo powiedział o niej, że jest podobnie genialna jak on, bo ma równie duże uszy. To ona wymyśliła tusz wodoodporny, kremy lecznicze czy sprzedaż podczas pokazów w domu klienta. W chwili śmierci w 1965 roku jej przedsiębiorstwo obejmowało ponad 30 tysięcy salonów piękności, laboratoriów, gabinetów i fabryk kosmetycznych, jedną z których zbudowała koło Nazaretu w Izraelu, w rozwój którego była bardzo zaangażowana. Nie zapomniała nigdy o rodzinnym Krakowie czy Kazimierzu, ciekawe natomiast, że w wydanej po śmierci autobiografii „Życie dla piękna” fakty dotyczące dzieciństwa i młodości tam spędzonych w dużym stopniu zmistyfikowała tak, aby pasowały do spektakularnej historii jej życia.

Kolejną wybitną osobą, która urodziła się w Krakowie, a pozostawiła swój ślad na poziomie światowym, tym razem w nauce, był Leopold Infeld. Urodził się przy ulicy Krakowskiej 9 w 1898 roku w rodzinie właściciela sklepu z wyrobami skórzanymi. Jego światopogląd, podobnie jak wielu innych Żydów w tamtych czasach, ukształtowała już nie tradycja czy religia, lecz nauka. Po studiach w Akademii Handlowej i Szkole Wydziałowej im. Kazimierza Wielkiego studiował fizykę na Uniwersytecie Berlińskim i Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie obronił pracę doktorską. Uczył w szkołach żydowskich, później został asystentem i docentem na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Będąc stypendystą Fundacji Rockefellera współpracował w Cambridge z niemiecko-żydowskim fizykiem Noblistą Maxem Bornem (urodzonym we Wrocławiu). W 1920 roku w Berlinie poznał Alberta Einsteina, z którym blisko współpracował w Institute for Advanced Study w Princeton w późnych latach 30.  i nawet wspólnie z nim napisał bestseller The Evolution of Physics. Po kilkuletniej pracy w Kanadzie po drugiej wojnie światowej wrócił do Polski i został profesorem na UW i PAN. Był zdecydowanym przeciwnikiem broni jądrowej i aktywnym działaczem w tej sferze. Walczył również przeciwko cenzurze w PRL.

W tym domu przy Krakowskiej 9 urodził się Leopold Infeld
W tym domu przy Krakowskiej 9 urodził się Leopold Infeld

Z życiem Krakowa, ale nie Kazimierza związane jest imię dziewiętnastowiecznego pioniera fotografii krakowskiej Ignacego Kriegera. Pochodził spod Wadowic, pracownię fotograficzną założył przy ulicy Grodzkiej 13 (obecnie) w 1860 roku, później otworzył filię atelier w Tarnowie. Fotografował nie tylko ludzi, lecz na szeroką skalę krakowskie zabytki. Te fotografie stanowią bezcenne źródło wiedzy na ich temat, w szczególności tych niezachowanych. Robił zdjęcia widoków ogólnych, jak i konkretnych detali czy wnętrz budynków. Te „krajowidoki” wydawał jako pocztówki, które z powodzeniem sprzedawał. Wykonywał reprodukcję dzieł sztuk czy przedmiotów sakralnych, a także zdjęcia o specyfice etnograficznej, fotografował Hucułów czy górali. Jego dzieło kontynuowali syn i córka, spuścizna ich później trafiła do Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Pochowani zostali na nowym cmentarzu żydowskim przy Miodowej 55 (obecnie).

Urokliwe podwórko Muzeum Historii Miasta Krakowa, gdzie trafiła kolekcja fotografii rodziny Kriegerów
Urokliwe podwórko Muzeum Historii Miasta Krakowa, gdzie trafiła kolekcja fotografii rodziny Kriegerów

Przy Grodzkiej również dwadzieścia lat później została otwarta i funkcjonowała słynna drukarnia Józefa Fiszera, kantora w synagodze Tempel, wydawcy i księgarza. To właśnie Józef Fiszer drukował dzieła najwybitniejszych hebrajskich i żydowskich pisarzy i poetów, w szczególności tych, którzy mieszkali na terenie Imperium Rosyjskiego. Wydawanie u Fiszera było dla nich sposobem obejścia wszechobecnej w Rosji cenzury, zatem przed pierwszą wojną światową była to najważniejsza hebrajska drukarnia i wydawnictwo na świecie.

Poza Kazimierzem są również inne zabytki związane z dziejami Żydów Krakowa. Wśród nich najsmutniejsze, ale bezwzględnie warte odwiedzenia znajdują się między innymi na Podgórzu. Z Kazimierza ulicą Starowiślną przez most Powstańców Śląskich trafimy na przykład na plac Bohaterów Getta, gdzie pomnikiem są krzesła. Upamiętniają one porzucone po likwidacji getta meble. Również nawiązują do akcji opisanej w książce Tadeusza Pankiewicza o słynnej Aptece Pod Orłem, która jest teraz oddziałem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, a wspierana była przez takie osobistości jak Roman Polański i Steven Spielberg. Nazwisko ostatniego bardziej się kojarzy z innym pobliskim miejscem pamięci. Przy ulicy Lipowej 4 znajduje się Fabryka Emalia Oskara Schindlera, kolejny oddział Muzeum Historycznego. Znajduje się tu również Muzeum Sztuki Współczesnej. W 1993 roku kręcony był tutaj słynny film Spielberga Lista Schindlera.

Bezdomne meble – krzesła-pomniki na placu Bohaterów Getta na Podgórzu
Bezdomne meble – krzesła-pomniki na placu Bohaterów Getta na Podgórzu

Wśród innych miejsc związanych z upamiętnieniem dziejów Żydów krakowskich warto wspomnieć nowe Żydowskie Muzeum Galicja przy ulicy Dajwór, założone w 2004 przez przedwcześnie zmarłego brytyjskiego fotografa Chrisa Schwarza. Po upadku komunizmu w Polsce zrobił on setki zdjęć poświęconych elementom żydowskiej przeszłości polskiej Galicji, stały się one podstawą muzealnej wystawy „Śladami Pamięci”.

Żydowskie Muzeum Galicja przy ulicy Dajwór 18
Żydowskie Muzeum Galicja przy ulicy Dajwór 18

Wycieczkę po Krakowie żydowskim warto skończyć akcentem romantycznym, choć i z bardzo odległej przeszłości. Kraków ma piękną legendę, opowiadaną na bardzo różne sposoby, o miłości króla i ładnej żydowskiej dziewczyny w poematach i nowelach, w języku polskim, jidysz, niemieckim i nawet rosyjskim. Źródłem legendy jest krótka wzmianka pod datą 1356 roku w kronikach Jana Długosza. Pisał on o królu Kazimierzu Wielkim, który pokochał Żydówkę imieniem Estera, „ślicznej urody niewiastę”, miał nawet z nią synów, a na jej prośbę dał mieszkającym w królestwie polskim Żydom dużo różnych przywilejów (co oczywiście nie było prawdą, bo wspomniane prawa i przywileje zostały dane wcześniej). Wśród Żydów rozpowszechniona była legenda, że król nawet wziął z nią ślub. Według innej wersji legendy Esterka zamieszkiwała przy ulicy Krakowskiej 46, który to budynek miał być połączony tunelem z zamkiem królewskim na Wawelu. Pozwalało to kochankom na tajemne spotkania. Obecnie w tym budynku znajduje się filia Muzeum Etnograficznego.

Dom, w którym zgodnie z jedną z legend mieszkała Esterka, i który był połączony tunelem z Zamkiem Królewskim. Obecnie Muzeum Etnograficzne
Dom, w którym zgodnie z jedną z legend mieszkała Esterka, i który był połączony tunelem z Zamkiem Królewskim. Obecnie Muzeum Etnograficzne

Według innej legendy Kazimierz lubił spędzać czas w objęciach ukochanej w Zamku Łobzowskim, który swego czasu posłużył za wzór dla rezydencji w Wilanowie. Niestety ze względu na niestałość uczuć ukochanego, Esterka rzuciła się z okna zamkowej wieży popełniając samobójstwo. Na jej cześć Kazimierz kazał usypać kopiec pośrodku Ogrodów Łobzowskich. Za czasów ostatniego króla Polski zostały podjęte pierwsze próby znalezienia grobu Esterki, niestety szczątki ludzkie nie zostały odnalezione, jak również po drugiej wojnie światowej. Wtedy podczas budowy baraków wojskowych oraz obiektów sportowych dawnego klubu WKS Wawel w latach pięćdziesiątych kopiec został zrównany z ziemią bez odpowiednich dogłębnych badań archeologicznych. Obecnie pojawił się pomysł odtworzenia Ogrodów Łobzowskich wraz z kopcem według dawnych kart i widoków Krakowa zamiast remontu podupadającego klubu i stadionu. Natomiast Esterka występuje jeszcze w wielu legendach i opowieściach żydowskich i polskich, a nawet ma swoją uliczkę na Kazimierzu.

Budynek klubu sportowego WKS Wawer, który został zbudowany na miejscu Ogrodów Łobzowskich i kopca Esterki
Budynek klubu sportowego WKS Wawel, który został zbudowany na miejscu Ogrodów Łobzowskich i kopca Esterki

Przy pisaniu tego wpisu zostały wykorzystane książki „Żydowski Kraków. Legendy i ludzie” Henryka Hałkowskiego, „Helena Rubinstein: The Woman who Invented Beauty” Michèle’a Fitoussiego, oraz informacje z blogu Dawny-Krakow.Blogspot.com