DSC04547a 14 kwietnia, 2016

Paryż śladami Marii Skłodowskiej-Curie

Zabieramy Was na niecodzienny spacer po Paryżu. Nie zobaczycie tu Wieży Eiffla, ani Luwru… W zamian za to poznacie urocze zakątki Dzielnicy Łacińskiej oraz dowiecie się, gdzie ponad 100 lat temu kończył się Paryż. Dodatkowo spacer ten będzie również dobrą zabawą, ponieważ będziemy szukać śladów  dzielnej Polki, która w tamtych trudnych czasach rozsławiła naszą Ojczyznę na cały świat, czyli Marii Skłodowskiej-Curii. A śladów tych będziemy wypatrywać spacerując ulicami i uliczkami, które ona przemierzała codziennie.

 

Poniżej znajdziecie jej paryski życiorys oraz informacje, dlaczego akurat te miejsce były dla niej ważne.
W prezencie dla Was przygotowaliśmy też bezpłatny mini-przewodnik, w którym znajdziecie gotową trasę i informacje praktyczne.
Sklodowska-Curie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jednak bez przypomnienia sobie jej życiorysu spacer ten tylko w połowie będzie tak ciekawy.

 

Zapraszamy !!!

 

Tak więc w listopadzie 1891 roku, kiedy miałam lat 24, spełniły się marzenia, oddawna dojrzałe w moim umyśle.” *

 

Listopad 1891, po kilku dniach niewygodnej podróży (do Niemiec klasa III, z Nieniec klasa IV bez żadnych wygód i ogrzewania) Maria Skłodowska wysiadła na dworcu Gare du Nord.
Od dwóch lat nad Paryżem góruje już wieża Eiffla, wtedy jeszcze najwyższa na świecie.
Paryż jest już bardzo rozbudowany, z wytwornymi kamienicami, a jego sercem jest Dzielnica Łacińska, kolorowa, łamiąca konwenanse, pełna kawiarni – dzielnica studentów.
Sercem właśnie tej dzielnicy jest Sorbona, cel jej podróży i szczyt marzeń – najsłynniejszy paryski uniwersytet, który dopiero od 1863 roku dopuścił w swe progi kobiety.
Maria Skłodowska zapisuje się na wydział nauk ścisłych i jest jedną z 23 studentek pośród 1825 studentów.

 

Jej pierwszym paryskim adresem jest Rue d’Allemange 92 (obecnie Avenue Jean Jaurès). Dość obszerne mieszkanie siostry Marii – Bronisławy i jej męża Kazimierza Dłuskiego. Dłuscy prowadzą dom otwarty dla polskiej emigracji, pełen spodziewanych i niespodziewanych gości, a gdy akurat gości nie ma, szwagier cały czas próbuje zabawiać Marię i żąda jej uwagi.
Skłodowska ma na Sorbonie braki w programie, który w jej gimnazjum był mocno okrojony oraz kłopoty z językiem francuskim na wykładach, ponieważ profesorowie mówią bardzo szybko.
W domowym rozgardiaszu Dłuskich nie jest w stanie poświęcić na naukę tyle czasu, ile by chciała. No i jeszcze ten długi i drogi dojazd… godzina w jedną stronę konnym omnibusem z dwiema przesiadkami!!!

DSC04562
Rue d’Allemange 92 (obecnie Avenue Jean Jaurès)

DSC04558

 

Problemy te powodują, iż po kilku miesiącach rezygnuje z mieszkania u siostry i w marcu 1892 roku znajduje swoje pierwsze chambre de bonne przy Rue Flatters 3 w Dzielnicy Łacińskiej. Stąd na Sorbonę może chodzić pieszo oszczędzając czas i pieniądze.

 

„Ulokowałam się, jak wielu innych studentów polskich, w małym skromnym pokoiku byle jak przez siebie umeblowanym”

 

Jest to ciasna klitka z oknem w dachu na ostatnim piętrze, gdzie zazwyczaj w Paryżu mieszka służba. Pokoik ten zimą jest zimny, a latem gorący. Mieści się tu tylko wąskie żelazne łóżko, stolik, krzesło, przenośny piecyk i kufer, w którym Maria przywiozła rzeczy z Warszawy. Kufer ten stał się meblem wielofunkcyjnym, czyli szafą, komodą oraz dodatkowym siedzeniem dla gości. Z zastawy stołowej miała tylko dwa talerze, sztućce imbryczek i trzy szklanki, na wypadek gdyby siostra z mężem wpadli na herbatę. Na jedzenie niestety nie mieli co liczyć, bo Skłodowska zarówno ze względu na brak środków, jak i brak zacięcia do gotowania, zazwyczaj sama głodowała.
„Obiad składał się często z chleba, filiżanki czekolady, z jaj i owoców.”

Obecnie przy Rue Fllaters 3 mieści się mały hotelik The five.
Obecnie przy Rue Fllaters 3 mieści się mały hotelik The five.

DSC04465

 

Mimo że zamieszkała w kolorowej i rozbawionej Dzielnicy Łacińskiej nie ma jednak ochoty na zabawę. Przez koleżanki nazywana jest pustelnicą i dziwaczką. I żyje jak pustelnica. Rano wychodzi na uniwersytet, po południu do laboratorium, a później przesiaduje w Bibliotece Świętej Genowefy, aż do jej zamknięcia.
Tak ciężka praca szybko owocuje pierwszym sukcesem. Jako jedyna kobieta przystępuje do egzaminu licencjackiego z fizyki i w 1893 roku zdaje go z pierwszą lokatą!

 

Ze względu na brak środków zdaje swój malutki pokoik i z dyplomem wraca do Polski, aby tu podjąć pracę nauczycielki. Jednak ciągle marzy o dalszym kształceniu. Z pomocą przychodzi stypendium warszawskie w wysokości 600 rubli. Była to dla niej bajońska suma, dzięki której wraca do Paryża, aby dokończyć kolejny licencjat, tym razem z matematyki.

 

„W roku 1894 spotkałam się po raz pierwszy z Piotrem Curie.(…) Zauważyłam poważny i miły wyraz jego twarzy, a także pewne zaniedbanie w postawie, cechujące marzyciela, pogrążonego w swoich myślach.”

 

Niestety to „pogrążenie w swoich myślach” nie skończyło się dobrze… Ale o tym później.
Piotr był naukowcem i wykładał w Wyższej Szkole Fizyki i Chemii Przemysłowej Miasta Paryża na Wzgórzu Św. Genowefy. Poznali się w marcu 1894 roku. Był jednym z wielu kandydatów zabiegających o uczucia Marii, ale jedynym, który również ją zainteresował. Jeszcze zanim się poznali Maria zamierzała wrócić do Warszawy, aby zamieszkać z ojcem i znaleźć dobrze płatną posadę nauczycielki, co było możliwe dzięki zdobytemu na Sorbonie wykształceniu.

 

Aż do wyjazdu Marii z Paryża spotykają się w Towarzystwie Fizycznym i laboratorium, a później również w jej obecnej służbówce przy Rue des Feuillantines 11.

 

„W jakiś czas potem odwiedził mię w mojem mieszkanku studenckim i odtąd bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Opisywał mi dnie swoje, wypełnione pracą, i zwierzał się z marzeń o życiu poświęconemu całkowicie nauce. Wkrótce poprosił mię ażebym podzieliła jego losy, lecz nie odrazu mogłam się na to zdecydować. Wahałam się przed krokiem, który oznaczał rozstanie z rodziną i ojczyzną.”

Rue de Feuillantines nr 11
Rue de Feuillantines nr 11

DSC04472

 

Maria w 1894 roku z drugą lokatą zdaje egzamin licencjacki z matematyki i wyjeżdża do Polski. Jest rozdarta wewnętrznie między olbrzymią chęcią pozostania w ukochanej ojczyźnie, a marzeniami o powrocie do Paryża i dalszym tam kształceniu się. Ostatecznie wybiera dalsze kształcenie. Niemały wpływ na jej decyzję mają też zapewne rozpaczliwe listy Piotra.
Tym razem wynajmuje mieszkanko przy Rue de Chateaudun 39.

Rue de Chateaudun 39
Rue de Chateaudun 39

DSC04582

 

„I znowu ujrzałam Piotra Curie. Praca zbliżała nas coraz bardziej, dopóki nie doszliśmy oboje do wniosku, że żadne z nas nie znajdzie lepszego towarzysz. Tak więc ślub nasz został postanowiony i odbył się (…) w lipcu 1895 roku.”

 

26 lipca 1895 roku biorą ślub cywilny w Sceaux mieście rodzinnym Curie. Za pieniądze, które otrzymali w prezencie ślubnym kupili dwa rowery. Nie były to jednak bicykle z wielkim przednim kołem, tylko nowoczesne rowery przypominające obecne rowery miejskie. Wyruszyli na nich w podróż poślubną do Bretanii. Odtąd rowerowe wycieczki za miasto będą ich ulubionym sposobem spędzania czasu.

 

„Nie dbaliśmy o nic więcej, jak o kąt spokojny, gdziebyśmy mogli mieszkać i pracować; bardzo więc szczęśliwi byliśmy z małego mieszkanka o trzech pokoikach, z pięknym widokiem na ogród. Trochę mebli dostaliśmy od rodziców.
(…) Mieszkaliśmy w pobliżu szkoły, więc niewiele czasu traciliśmy na drogę.”

 

Zamieszkują przy Rue de la Glaciére 24 i mają na życie 500 franków miesięcznie. Jest to wynagrodzenie Piotra za pracę w szkole. Piotr każdą wolną od pracy chwilę spędza w laboratorium z żoną. Maria na razie pracuje w laboratorium bezpłatnie, uczy się prowadzić dom i przygotowuje się do egzaminu uprawniającego do nauczania w szkołach dla dziewcząt, aby móc uczyć, a tym samym zarobić trochę pieniędzy. Egzamin ten zdaje oczywiście z pierwszą lokatą. Młodzi małżonkowie uczcili to wycieczką rowerową po Owernii.

 

„Główną naszą rozrywką po pracy w dusznem laboratorjum stanowiły spacery albo wycieczki na rowerach po okolicy. (…) Nie było prawie kąta w bliskości Paryża, któregobyśmy nie znali.”

Rue de la Glaciére 24
Rue de la Glaciére 24

DSC04452

 

„Osobistego laboratorjum mąż mój wtedy nie posiadał. Mógł (…) posiłkować się szkolnem dla własnych robót, lecz wolał zaimprowizować sobie pracownię w jednym z pustych zakamarków w Szkole Fizycznej. Na jego przykładzie przekonałam się, że można skutecznie pracować nawet w bardzo nieodpowiedniem pomieszczeniu.”

Wyższa Szkoła Fizyki i Chemii Przemysłowej Miasta Paryża, gdzie wykładał Piotr – czasy teraźniejsze, Rue Vauquelin
Wyższa Szkoła Fizyki i Chemii Przemysłowej Miasta Paryża, gdzie wykładał Piotr – czasy teraźniejsze, Rue Vauquelin

DSC04476

 

Maria w 1897 roku decyduje się na zrobienie doktoratu. Szukając tematu, wpada na pomysł badań nad promieniowaniem emitowanym przez uran, który dopiero rok temu został odkryty przez Henriego Becqerela.

 

„W tym samym roku (1897) narodziny pierwszej naszej córeczki przyniosły wielką odmianę w naszem życiu. (…) Wynajęliśmy mały domek z ogródkiem na skraju Paryża, który zajmowaliśmy aż do śmierci mego męża.”

 

Wtedy też para zmienia mieszkanie na większy domek przy Boulevard Kellermannn 106. Ze względu na poświęcenie się pracy nie prowadzili tu życia towarzyskiego. Tu odbywają się nieskończone dyskusje z Jeanem Perrin i Paulem Langevin.
„Widywaliśmy tylko trochę przyjaciół, pracowników naukowych, do nas podobnych, z którymi rozmawialiśmy w domu lub w ogrodzie (…)”

Tak obecnie wygląda dom przy Boulevard Kellermannn 106
Tak obecnie wygląda dom przy Boulevard Kellermannn 106

DSC04446

 

Podczas badań potrzebnych do doktoratu Maria odkrywa radioaktywność badając promieniowanie uranu. Piotr widząc wyniki badań żony zawiesza na jakiś czas swoje badania nad kryształami i zaczyna pomagać Marii. W lipcu 1898 roku ogłaszają odkrycie nowego pierwiastka – polonu, „od imienia ojczyzny jednego z nas”. Nie poprzestają na tym. Nadal badają blendę uranową i pod koniec 1899 roku odkrywają dużo cenniejszy rad.

 

W związku z tym marzą o dalszych badaniach nad właśnie odkrytymi pierwiastkami i ich właściwościami. Z Joachimowa za bezcen otrzymują odpadki, czyli kilka ton brunatnej blendy uranowej pozostałej po wydobyciu uranu. Ze względu na taką ilość materiału do przerobienia potrzebują również większego laboratorium.

 

„Szkoła fizyki nie mogła nam zapewnić odpowiedniego pomieszczenia. (…) dyrektor pozwolił nam skorzystać z opuszczonej szopy, która ongiś służyła za prosektorjum Szkoły Medycznej. Dach jej szklany nie chronił całkowicie od deszczu; w lecie było upalnie i duszno, a w zimie piec żelazny słabo przeciwstawiał się ostremu chłodowi, chociaż tuż przy nim był nieznośny upał. (…) Posiadaliśmy tylko kilka starych stołów sosnowych, piecyków do topienia minerałów i palników gazowych. Mieliśmy jeszcze do rozporządzenia przylegający dziedziniec dla prac chemicznych, połączonych z wydzielaniem się gazów drażniących, których jednak pełno bywało i w naszej szopie. (…)
I oto w tej nędznej, starej szopie przeżyliśmy najlepsze i najszczęśliwsze nasze lata, poświęcając całe dnie zamierzonemu dziełu.”

 

Nowe laboratorium znajduje się w baraku przy Rue Lhomond pod óczesnym nr 42, niedaleko Wyższej Szkole Fizyki i Chemii Przemysłowej Miasta Paryża, gdzie wykładał Piotr. W warszawskim muzeum Marii Skłodowskiej-Curie jest makieta przedstawiająca plan laboratorium na parterze Szkoły Fizyki. W miejscu tym panował porządek, ze względu na pedantyczność obojga, ale niestety panowała tan również wilgoć i było niesamowicie zagracone. Goście twierdzili, że przypomina piwnicę na kartofle.
Z laboratorium nie przetrwało nic. Są tylko dwa zdjęcia i tablica pamiątkowa.

Rue Lhomond obecnie
Rue Lhomond obecnie

 

Maria przez wiele lat przy Rue Lhomond przerabia tony blendy uranowej. Razem z Piotrem lubią wieczorem patrzeć jak świecą próbki z radem. Jego promieniowanie wywołuje niebieskawą poświatę, przy której można czytać. Nie są oni jednak jeszcze świadomi szkodliwego wpływu radu na zdrowie, chociaż mają już początkowe objawy zbyt długiego z nim obcowania.
Zeszyty laboratoryjne Marii znajdują się w Bibliotece Narodowej w Paryżu, jednak jeżeli chcielibyście je przejrzeć musicie podpisać oświadczenie, że zwalniacie bibliotekę od odpowiedzialności za „ryzyko radioaktywności.” To wiemy teraz, jednak w tamtych czas nikt jeszcze nie miał pojęcia o niebezpieczeństwie, jaką jest radioaktywność.

 

„W roku 1900-ym mężowi memu zaofiarowano profesurę na Uniwersytecie Genewskim, lecz prawie jednocześnie otrzymał on stanowisko profesora nadzwyczajnego w Sorbonie, ja zaś dostałam posadę w Szkole Normalnej Wyższej dla kobiet w Sévres. Zostaliśmy więc w Paryżu.”

Place de la Sorbonne
Place de la Sorbonne

Badania małżonków stają się sławne. Maria otrzymuje propozycję objęcia wykładowcy fizyki w Ecole Normale Supérieure w Sévres, kształcącej kobiety – profesorów liceów. Będzie tu wykładać aż do 1906 roku.
Coraz większy rozgłos zyskuje też samo laboratorium przy Rue Lhomond. W tym słynnym baraku odwiedza ich w 1902 roku sam Dymitr Iwanowicz Mendelejew – twórca tablicy z uporządkowanymi pierwiastkami. Prowadzą długie dyskusje, podczas których próbują wyjaśnić temu wielkiemu chemikowi odkrytą przez nich radioaktywność.

 

W 1902 roku Maria otrzymuje pierwszy decygram chlorku radu i wypełnia nowe pole w tablicy Mendelejewa. Świat zachwycił się radem, uważając go za cudowne lekarstwo na wszelkie dolegliwości – począwszy od siwienia, a skończywszy na leczeniu raka.

 

„W 1903-im roku skończyłam moją tezę doktorską i uzyskałam dyplom.”

 

12.11.1903 roku małżonkowie otrzymują Nagrodę Nobla wspólnie z Henri Becquerele’em za „odkrycie promieniotwórczości”.

 

„W roku 1904 przyszła na świat druga nasza córka, Ewa. (…) Tegoż roku, dzięki nagrodzie Nobla i powszechnemu uznaniu, mąż mój otrzymał rzeczywistą katedrę fizyki, utworzoną dla niego specjalnie w Sorbonie. W tym samym czasie ja zostałam mianowana kierowniczką laboratorjum, które miało powstać przy nowej katedrze.”

 

„W roku 1906, kiedy właśnie opuściliśmy już ostatecznie starą budę laboratoryjną, w której byliśmy tak szczęśliwi, przyszła straszna katastrofa, która zabrała mego męża (…).”

 

Czwartek, 19.04.1906 roku, padało… Piotr pogrążony w swoich myślach nie zauważył szybko jadącego wozu konnego na wąskiej,tłocznej i głośnej Rue Dauphine, który potrącając go roztrzaskał mu czaszkę. Zginął na skrzyżowaniu Rue Dauphine z Pont Neuf.
Tę okropną wiadomość przyniósł do domu państwa Curie przy Boulevard Kellermann 106 przyjaciel rodziny, fizyk Jean Perrin. Do tego domu napływały też z całego świata olbrzymie ilości telegramów z kondolencjami.
Maria miała zaledwie 39 lat, gdy utraciła kochanego męża,a także status żony uczonego. Od tej pory musiała znowu walczyć o swoje imię i udowadniać swój niezwykły talent przed tymi, którzy widzieli w niej tylko wspaniałą żonę geniusza.

Skrzyżowanie Rue Dauphine z Pont Neuf, na którym zginął Piotr
Skrzyżowanie Rue Dauphine z Pont Neuf, na którym zginął Piotr

DSC04555

 

„Ponieważ gorącem życzeniem ojca (Piotra) było mieszkać na wsi, wynajęliśmy więc dom z ogrodem w Sceaux pod Paryżem, skąd miałam pół godziny do miasta.”

 

„(…) Wydział Naukowy w Paryżu postanowił ofiarować mi katedrę profesorską, którą mąż mój zajmował przez półtora roku w Sorbonie. Był to wypadek wyjątkowy, ponieważ żadna kobieta nie dostąpiła jeszcze podobnego zaszczytu. (…) Po wielu wahaniach doszłam do wniosku, że powinnam przynajmniej dla próby podjąć to brzemię i tak oto w roku 1906 roku rozpoczęłam wykłady w Sorbonie, jako profesor nadzwyczajny, a po dwóch latach jako zwyczajny.”

 

Jej pierwszy oficjalny wykład na Sorbonie odbył się 5 listopada 1906 r.. Sala wykładowa była wypełniona do granic możliwości. Większość byli to jednak nie studenci, a widzowie, którzy chcieli zobaczyć pierwszy wykład pierwszej wykładowczyni w historii uczelni. Liczyli też, że powie parę słów o Piotrze. Zgodnie z panującym wtedy zwyczajem należało na wstępie nie tylko podziękować wszelkiej maści oficjelom, ale również wygłosić pochwałę swojego poprzednika. Na to wszyscy ciekawscy najbardziej czekali. Jednak tu się rozczarowali. Jak zwykle rzeczowa Maria zaczęła swój wykład od słów: „Gdy się rozważa postępy jakie uczyniła fizyka w ostatnich latach dziesięciu, uderza zmiana, która zaszła w naszych pojęciach o elektryczności i materii.”
Dokładnie od tego miejsca, gdzie Piotr skończył swoje notatki.

Sorbona
Sorbona

 

Po śmierci Piotra Maria znajduje oparcie w ich wspólnym przyjacielu, a uczniu Piotra – Paulu Langevinie. Maria ma depresję po stracie ukochanego męża i towarzysza pracy w jednym, małżeństwo Paula nie układa się zbyt dobrze. Na takim gruncie rozwija się między nimi romans.
W lipcu 1910 Paul wynajmuje małe mieszkanie w Paryżu niedaleko Sorbony, gdzie spotykają się codziennie. Ich miłość była tak silna i burzliwa, że nie wystarczały im tylko spotkania. Pisali do siebie też listy, Maria chce mieć Paula tylko dla siebie, nie radzi sobie z tym. W listach namawia go do rozwodu. Listy te wpadają w ręce żony Paula – Jeanne, która rozpaczliwie próbując walczyć o swoje małżeństwo nie tylko urządzała Marii sceny zazdrości na ulicach Paryża, ale też walczyła przy pomocy gazet, które chętnie piętnują panią Curie i drukują coraz to nowe kulisy tego romansu. Zrozpaczona i zaszczuta Maria zaszywa się w swoim domu, pod który jednak zbierają się codziennie tłumy krzyczące: „Precz z cudzoziemką, złodziejką mężów!”

 

„W roku 1910-ym straciliśmy kochanego ojca mego męża, po długiej chorobie (…).
Trudne były warunki kształcenia córek moich w Sceaux .”

 

Obawiając się o reputację Sorbony, na którą może mieć wpływ ten skandal, władze uczelni rozważają nawet, aby pozbawić Marię katedry. Z pomocą przychodzi jednak 7 listopada 1911 r. wiadomość ze Szwedzkiej Akademii Nauk w Sztokholmie, że Maria Skłodowska-Curie, już tym razem samodzielnie, otrzymała drugą nagrodę Nobla. Dzięki temu środowiska naukowe i rząd robią wszystko, aby wyciszyć skandal z romansem i Maria odzyskuje święty spokój.

 

„W wyniku różnych trosk, jakie mię spotkały, zachorowałam poważnie w końcu roku 1911-ego, kiedy powtórnie, sama tym razem, otrzymałam nagrodę Nobla. (…) Mimo choroby udałam się do Stockholmu dla odbioru nagrody.”

 

W maju 1912 r. do Paryża przyjeżdża polska delegacja profesorów, która przywozi też list od najważniejszego wówczas pisarza Henryka Sienkiewicza. Apelowali do Marii, aby wróciła do Warszawy i pracowała w Polsce.
Henryk Sienkiewicz pisał: „Racz, wielce czcigodna pani, przenieść wspaniałą twą działalność naukową do nas: do kraju, do stolicy. (…) Nasz naród cię podziwia, lecz chciałby cię widzieć pracującą w rodzinnym twoim mieście. Jest to gorące pragnienie całego społeczeństwa. Posiadając ciebie w Warszawie, czulibyśmy się silniejsi, podnieślibyśmy głowę schyloną pod ciężarem nieszczęść.”
Jednak Maria, mimo trwającej na nią paryskiej nagonki, decyduje się pozostać w stolicy Francji, ze względu na lepsze warunki pracy, dzięki którym może uczynić jeszcze więcej.

 

„(…) ponowiłam wysiłki ku stworzeniu odpowiedniego laboratorjum w Paryżu. Ostatecznie zabiegi moje odniosły skutek i budowa rozpoczęła się w roku 1912-ym. (…) zdecydowano utworzyć Instytut Radowy z dwiema pracowniami, fizyki i biologii, jedną dla badań nad fizycznemi i chemicznemi własnościami ciał promieniotwórczych, drugą zaś nad ich zastosowaniem biologicznem i leczniczem.”

Instytut Radowy
Instytut Radowy przy Rue Pierre-et-Marie-Curie

 

Powstał on przy Rue Pierre Curie, która dzisiaj nosi już nazwę Rue Pierre-et-Marie-Curie.
Instytut znajdował się niedaleko jej nowego mieszkania. Po tym, jak ucichł skandal z Langevinem Maria przeprowadziła się z Sceaux ponownie do Paryża.
Zajęła tu przestronny apartament na trzecim piętrze kamienicy przy Quai de Béthune 36 na Île Saint-Louis (Wyspie św. Ludwika). Apartament był też bardzo blisko Sorbony, praktycznie tuż za mostem.
Mieszkanie, mimo że duże i przestronne nie było zbyt wygodne, ale Maria jak zawsze nie przykładała do tego wagi. Nie przejmowała się też jego meblowaniem i urządzaniem. Jedynym nowym sprzętem jaki kupiła był fortepian dla córki Ewy.
W mieszkaniu tym przeżyła ostatnie 22 lata życia.

Quai de Béthune 36 na Île Saint-Louis
Quai de Béthune 36 na Île Saint-Louis

DSC04545

 

Wiosną 1913 roku odwiedza ją w tym apartamencie Albert Einstein i zaprasza na wakacyjną wędrówkę po szwajcarskich Alpach. Maria od zawsze uwielbiała góry, więc i tą wycieczkę wspomina niezmiernie miło.

 

„ (…) z powodu braku środków budowa (Instytutu Radowego) postępowała nader wolno i nie była jeszcze całkowicie skończona w chwili wybuchu wojny w roku 1914-ym.”

 

Podczas wojny, ubolewając nad tym, że nie może walczyć o swoją biedną ojczyznę, bardzo angażuję się w pomoc Francji. Na początku przekazuje większość swoich oszczędności, a następnie tworzy pierwsze placówki radiologiczne w samochodach. Jednym z nich kieruje sama, robiąc na te potrzeby prawo jazdy, co nie było jeszcze popularne wśród kobiet.
Najpierw jednak, ze względu na zagrożenie Paryża atakiem, przewozi rad ze swojego laboratorium do Bordeaux. Sama, mimo że torba z radem osłoniętym na czas transportu ołowiem jest tak ciężka, że ledwo może ją udźwignąć.
Do Paryża wraca jednak natychmiast.

 

„(…) musiałam jeszcze w tych ciężkich latach wojennych przenieść laboratorjum do nowego gmachu w Instytucie Radowym i prowadzić (…) wykłady, a także zbadać niektóre zagadnienia, specjalnie ważne dla wojska.”

 

„W roku 1915 wypadło mi przenieść laboratorjum do nowego budynku przy ul. Piotra Curie. (…) Jednym z pierwszych moich starań było sadzenie drzew na ciasnym placu, otaczającym moje laboratorjum. Bardzo potrzeba mi tego, aby moje oczy mogły wiosną i latem cieszyć się widokiem zieleni. Chodziło mi też o zrobienie przyjemności ludziom, mającym pracować w nowym budynku. Zasadziliśmy trochę lip i platanów, ile się zmieściło, nie zapomnieliśmy też o klombach i różach.”

Instytut Radowy przy Rue Pierre-et-Marie-Curie
Instytut Radowy przy Rue Pierre-et-Marie-Curie

DSC04507

DSC04506

 

Po wojnie, mimo niezbyt dobrego stanu zdrowia, spowodowanego pracą z radem oraz przy aparatach rentgenowskich podczas wojny, nadal pracuje w Instytucie Radowym oraz bardzo udziela się społecznie.

 

„(…) zaproponowałam Wydziałowi Zdrowia, aby utworzono oddział radiologiczny przy świeżo powstałej Szkole Pielęgniarek (…). Zgodzono się na to i w 1916 roku otwarte zostały w Instytucie Radowym kursy (…).

 

„Wszystek rad wydobyty przeze mnie z rudy (…) oddałam w całości laboratorium Instytutu.”

 

Zabrakło jej więc radu do dalszych badań. A w związku z tym, że rad stał się niesamowicie popularny, jego cena poszybowała pod niebiosa. Okazało się, że uczoną, która go wynalazła, nie było stać na zakup jednego grama. Tu przyszli z pomocą Amerykanie, którzy dzięki ogólnonarodowej kweście zebrali wystarczającą ilość pieniędzy, aby sprezentować ten upragniony gram radu słynnej na cały świat profesor Skłodowskiej-Curie. Zaprosili ją też na oficjalne przekazanie tego daru przez prezydenta Stanów Zjednoczonych.

 

„Wyruszyłam do New-Yorku w początku maja (1921 roku) (…).”

 

Pracuje i pomaga innym do końca swojego życia. 04 lipca 1934 roku umiera na anemię złośliwą aplastyczną, która była skutkiem narażania się na przewlekłe promieniowanie. Zostaje pochowana w Sceaux obok Piotra.

 

W 1995 roku szczątki Marii i Piotra zostaną przeniesione do Panteonu. Paryski Panteon od 1885 roku stał się mauzoleum wybitnych Francuzów, a Maria Skłodowska-Curie była pierwszą kobietą, która tam trafiła. I już nie miał znaczenia rozdmuchany przez prasę skandal wywołany jej romansem z Paulem Langevinem.
60 lat po śmierci ta dzielna kobieta spoczęła blisko dwóch ukochanych mężczyzn – Piotra Curie i Paula Langevina, którego ciało również złożono w Panteonie.

Panteon
Panteon

 

Cytaty pochodzą z pierwszego polskiego wydania autobiografii „Marja Skłodowska-Curie o swojem życiu i pracach”. We wszystkich cytatach zachowaliśmy oryginalną pisownię. Książka została po raz pierwszy przetłumaczona i wydana w Polsce w 1935 roku, ponieważ Maria zabroniła jej wydawać w ojczyźnie przed swoją śmiercią. Jest to jej autobiografia napisana w 1921 roku w Nowym Jorku, po usilnych namowach jej amerykańskich przyjaciół. Maria sama nigdy nie chciała pisać o sobie. Jej skromność wyraża nawet napisana przez nią autobiografia. Cieniutka książeczka zawierająca tylko suche fakty z życia. Bez przechwalania się i nadymania… A ta kobieta akurat miała wiele powodów, aby być dumną z siebie, jak i ze swoich dokonań.