DSC04600a 15 kwietnia, 2016

La Baule – hedonizm w czystej postaci

Tylko niespełna trzy godziny jazdy pociągiem TGV wystarczą, aby z dworca Paris-Montparnesse znaleźć się w raju. Tak przynajmniej wyobrażaliśmy sobie La Baule-Escoublac, niewielką miejscowość na zachodzie Francji położoną nad Oceanem Atlantyckim. La Baule szczyci się tym, że ma jedną z najdłuższych plaż w Europie. Przestrzeń, słońce, wiatr od oceanu…

 

Wysiedliśmy na malutkim dworcu w La Baule. Tu 11 maja 1879 roku pociąg po raz pierwszy przywiózł turystów. Budynek dworca od tamtych czasów nic się nie zmienił, ale ruch turystyczny wzrósł ogromnie. Jednak przed sezonem nie wysiadło z nami zbyt wielu podróżnych.

La Baule jest typowo turystycznym miastem. W sezonie jest gwarnie i tłoczno. Odbywają się tu koncerty jazzowe i przedstawienia teatralne. Ulice są pełne turystów. Uprawiają jazdę konną, jeżdżą na rowerach, pływają na deskach surfingowych i kitesurfingu; można spotkać też kajakarzy. Na plaży, mimo że jedna z najdłuższych, ciężko znaleźć miejsce. A jeżeli chcesz zjeść obiad w restauracji musisz zarezerwować stolik i to najlepiej z dużym wyprzedzeniem. Inaczej pozostanie Ci tylko piknik na plaży. Przeciwko piknikom na plaży nic nie mamy – wręcz przeciwnie, uwielbiamy je! Jednak żal byłoby nie spróbować świetnie przyrządzonych owoców morza, dopiero co wyłowionych z oceanu.
Mieszkańcy La Baule bardzo dbają o atmosferę miasteczka. Mimo sezonowego tłoku panuje tu familijny i przyjacielski nastrój, a wielu wczasowiczów przyjeżdża na kolejne letnie wakacje.

Na szczęście my przyjechaliśmy do La Baule pod koniec kwietnia. Pogoda co prawda nie była jeszcze typowo plażowa, ale tym samym nie było też tłumów. Po pięciu minutach spaceru z dworca znaleźliśmy się w malutkim, ale uroczym centrum miasteczka, tuż przy informacji turystycznej na Place de la Victoire. Warto tam zajrzeć, aby wziąć mapę miasteczka. Nie jest ono duże, ale za to dość rozległe i ciągnie się wzdłuż całej plaży. Bez mapy można przegapić kilka atrakcji.

 

Po ścisłym centrum najlepiej spacerować, ponieważ uliczki są dość wąskie, a na większości obowiązuje ruch jednokierunkowy. Poza tym możemy spokojnie podziwiać śliczne wille, z których każda ma swoje imię oraz pobuszować po małych, uroczych sklepikach. Niestety ceny nie są zbyt przyjazne :(

Urocze wille w centrum La Baule
Urocze wille w centrum La Baule

Główną ulicę La Baule Avenue du Gènèrale de Gaulle mieszkańcy nazywają pieszczotliwie Petit Champs-Élysées (Małą Champs-Élysées ). Uliczka nie jest długa, ale bardzo ładna, a na parterze wszystkich domków znajdują się dość ekskluzywne sklepy z kuszącymi wystawami. Na końcu ulicy jest Place du Maréchal Leclerc z katedrą, która obecnie jest Centrum Sztuki. A prosto z placu wychodzimy nad ocean… Tu możemy na chwilę ochłonąć i uspokoić nasze zmysły ogarnięte zakupowym szałem na Petit Champs-Élysées :)

 

Najlepiej jednak promenadę zostawić sobie na deser, a na placu usiąść na chwilę na zewnątrz jednej z uroczych kafejek i wypić espresso lub świeżo wyciskany sok z pomarańczy, a następnie udać się jeszcze na spacer i zagubić w tych ślicznych wąskich, zielonych uliczkach… Ale tak naprawdę nie można się tu zgubić, bo centrum jest niewielkie, a wszystkie drogi prowadzą na rynek :) Tutaj, już w trochę bardziej rozsądnych cenach, możesz się zaopatrzyć we wszystko, czego brakuje Ci do spędzenia wolnego czasu nad oceanem. Są tu kosze plażowe, klapki, stroje kąpielowe, słomiane kapelusze i różne inne przydatne i mniej przydatne, ale za to bardzo ładne gadżety… Stragany ustawione są wzdłuż Avenue du Marché prowadzącej do serca rynku, czyli na Place du Marché. Tu znajduje się główna hala, gdzie pod dachem kupimy świeże owoce i warzywa, piękne kwiaty, francuskie sery i wędliny, ale przede wszystkim świeżo wyłowione z oceanu owoce morza… Nigdzie nie smakują tak jak tutaj!!!

Świeże owoce morza do wyboru, do koloru
Świeże owoce morza do wyboru, do koloru

W hotelach bez problemów porozumiesz się po angielsku, jednak już przy wyjściu do miasta trafiasz na opór. Francuzi znani są z tego, że nie lubią mówić po angielsku. Zarówno na rynku, w wypożyczalniach rowerów, jak i w restauracjach króluje język francuski. Ale mimo naszej marnej jego znajomości (kończy się na bonjour i merci beaucoup) udało nam się zarówno wypożyczyć rower, jak i zjeść przepyszny obiad ze świeżo złowionych tutejszych owoców morza :)

 

Kiedy już nacieszyliśmy się spacerem w centrum miasteczka, na dalsze zwiedzanie postanowiliśmy wypożyczyć rowery. W La Baule jest wiele wypożyczalni. Jedna z nich znajduje się przy samym dworcu i właśnie tu wypożyczyliśmy bardzo wygodne miejskie rowery po 8 euro za sztukę.
La Baule jest miastem przyjaznym rowerzystom. Udało się im nawet wygospodarować ścieżki rowerowe na tych wąskich miejskich uliczkach.

 

Jednak my zawsze marzyliśmy o jeździe na rowerze nad oceanem. I faktycznie okazało się to niesamowita frajdą!!! Specjalnie pojechaliśmy aż do granicy miasta Avenue du Maréchal de Lattare Tassigny, aby móc przejechać całe 9 km promenady nad oceanem. Plusem przyjazdu do La Baule przed sezonem jest to, że promenada jest praktycznie pusta i jeżdżąc rowerem nie musisz uważać na ruch dookoła, tylko cieszyć się pięknymi widokami, wiosennym słońcem i samą przejażdżką… A gdy chcieliśmy chwilę odpocząć, po prostu wchodziliśmy na pustą o tej porze roku plażę, aby pospacerować po ciepłym już piasku i zamoczyć nogi w zimnym jeszcze oceanie.

Bulwar nad oceanem, po którym bardzo wygonie jeździ się rowerem
Bulwar nad oceanem, po którym bardzo wygodnie jeździ się rowerem

Niewielkie La Boule ma dwa oblicza. Jedno to śliczne stare domki i wille w sercu miasta, a drugie – nowoczesne i bogate, z luksusowymi pięciogwiazdkowymi hotelami tuż nad samum brzegiem oceanu. Z balkonów wychodzących na ocean można podziwiać cudowne wschody słońca… Te duże luksusowe hotele ulokowały się w zachodniej części miasta. Bliżej centrum można znaleźć urocze pensjonaty dostępne na każdą kieszeń. Może nie oferują w nich SPA ani masaży, ale na pewno zjesz tu pyszne śniadanie, a nad oceanem znajdziesz się w ciągu zaledwie kilkuminutowego spaceru. W końcu La Baule to przecież plaża i ocean… Podróżni wysiadając na malutkim dworcu prosto z niego udają się na plażę – to tylko 10 min drogi i już mogą cieszyć się wszystkimi urokami oceanu.

Plaża o każdej porze roku jest jedną z głównych atrakcji La Baule
Plaża o każdej porze roku jest jedną z głównych atrakcji La Baule

Trudno nam się zdecydować, które oblicze La Baule bardziej nas urzekło. Podobało nam się buszowanie w uroczych uliczkach centrum, ale fantastyczna też była jazda promenadą na rowerze nad samym brzegiem oceanu, mijając po drodze te wszystkie luksusowe hotele. Dziewięć km wolności, słońca i wiatru… Czy można chcieć więcej?