DSC08539a 28 lipca, 2016

Gołdap – tu gdzie świat się zaczyna

Przyjeżdżającym do Gołdapi często wydaje się, że dotarli na koniec świata. Jednak mieszkańcy tego najbardziej wysuniętego na północny wschód miasteczka stanowczo zaprzeczają takiemu stwierdzeniu. Oni uważają, że tu świat się zaczyna! A na pewno zaczyna się Europa, gdyż miasto leży przy samej rosyjskiej granicy i tu właśnie zaczyna się strefa Schengen.
Mała rada dla użytkowników telefonów komórkowych – uważajcie, rosyjski zasięg jest tutaj tak silny, że po odwiedzinach w Gołdapi możecie dostać wyższy niż zazwyczaj rachunek telefoniczny :)

 

Jak zwiedzać Gołdap?

 

Aby poznać miejską część Gołdapi, warto zajrzeć do znajdującej się w centrum miasta na Placu Zwycięstwa informacji turystycznej i wziąć broszurę z questem. Cieszące się coraz większą popularnością questy są doskonałym sposobem na poznanie miasta. Dobrą zabawę w odkrywaniu historii i najciekawszych obiektów mają zarówno mali, jak i ci bardziej poważni turyści.
Dzięki niemu nie tylko będziemy zwiedzać zabytki, ale również poznany historię miasteczka i miejsc aktualnie odwiedzanych. Z zabawnym gołdapskim questem nie pominiemy żadnego wartego zobaczenia miejsca. A tych Gołdap ma całkiem sporo.

Zabytkowa konkatedra
Zabytkowa konkatedra

Quest startuje na Placu Zwycięstwa na pięknie odrestaurowanym i zagospodarowanym miejskim rynku. Można tu usiąść przy fontannie w cieniu jednego z dębów – pomników przyrody.
Będąc na rynku nie musicie też martwić się o brak zegarka. Zawsze możecie podejść do olbrzymiego zegara słonecznego, który jako jeden z niewielu „cieniem swym odmierza czas” nie tylko letni, ale również zimowy. Tarcza zegara pokazuje też kierunki świata oraz wskazuje dokąd należy udać się, aby odwiedzić miasta partnerskie Gołdapi i jaka dzieli je odległość, więc na pewno się nie zgubicie.

Zegar słoneczny na gołdapskim rynku
Zegar słoneczny na gołdapskim rynku

Ale tak naprawdę w Gołdapi czas nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Na przekór światu pędzącemu wciąż na oślep do przodu, tu możemy nauczyć się celebracji życia. Zatrzymać się na chwilę, odpocząć wśród zieleni, w czystym powietrzu, poznać regionalne rzemiosło, produkty i żywność. Gołdap jest jednym z niewielu jeszcze miasteczek spod znaku Cittaslow.

 

Trochę historii

 

Okolice Gołdapi, puszcze i jeziora od lat urzekały swym pięknem kolejne pokolenia panujących. Na samym początku zachwycili się nimi Jaćwingowie – jedno z pruskich plemion władających krainą do II połowy XII wieku, kiedy to wojna i klęska głodu wyniszczyły ten waleczny lud. Wtedy panowanie nad regionem przejęli Krzyżacy, a chcąc zagarnąć krainę tylko dla siebie wysiedlili resztkę plemienia Jaćwingów. Krzyżackie panowanie zakończyło się w 1525 roku, gdy ostatni mistrz zakonu Albrecht Hohenzollern oddał państwo krzyżackie w lenno polskie, składając tym samym hołd królowi Zygmuntowi Staremu. Wtedy też zaczęło się ponownie osadnictwo, a w 1565 roku postanowiono zbudować tu miasto. Nadano mu nazwę Gołdap od rzeki, nad którą jest położone, a w 1570 roku otrzymało prawa miejskie. Historia nie była zbyt łaskawa dla miasteczka. Nękały je liczne pożary, a to czego one nie strawiły niszczyły przemaszerowujące przez nie wojska tatarskie, rosyjskie, napoleońskie, a w końcu kozackie.

Rozwój miasta nastąpił po zjednoczeniu Niemiec, kiedy to Prusy Wschodnie weszły w skład II Rzeszy. Wtedy zaczęto budować drogi, kanały i linie kolejowe. Przez Gołdap przebiegała jedna z głównych dróg wschodniopruskich, a następnie wybudowano linię kolejową łączącą Królewiec z Ełkiem, dzięki czemu miasto otrzymało połączenie ze stolicą prowincji. Dodatkowe połączenia kolejowe z Węgorzewem i Żytkiejmami sprawiły, że Gołdap stała się poważnym węzłem kolejowym, co również miało nie małe znaczenie w jej dalszym rozwoju.

 

Głazy Wilhelma II

 

Możliwe, że powiat gołdapski zyskał też dzięki bliskości Puszczy Rominckiej, której bogactwo tak bardzo upodobał sobie cesarz Wilhelm II, że uczynił z niej swój teren łowiecki. Co roku podczas rykowiska w sprowadzonym z Norwegii drewnianym pałacu w Cesarskich Romintach gościła śmietanka towarzyska z całej Europy, aby polować na słynne rominckie jelenie. A cesarz Wilhelm II tak bardzo chlubił się swoją zwierzyną, że nakazał, aby miejsca upolowania najpiękniejszych sztuk upamiętniać głazami z odpowiednimi napisami. Do dzisiaj zachowało się 14 takich pamiątek nazwanych Głazami Wilhelma II, z czego 8 można podziwiać po polskiej stronie puszczy. Ułatwia to specjalnie przygotowany czerwony szlak rowerowy zwany „Szlakiem Rominckiego Jelenia”.
Niestety, mimo że bardzo liczna, populacja jelenia z Puszczy Rominckiej wyginęła, ale jego sława pozostała – stał się on symbolem powiatu gołdapskiego, a jego pomnik możemy podziwiać w centrum Gołdapi tuż przy ulicy Lipowej.

Tylko tyle dziś pozostało po tych pięknych zwierzętach
Tylko tyle dziś pozostało po tych pięknych zwierzętach

Mimo zniszczeń po I wojnie światowej Gołdap nadal świetnie rozwijała się. Miasto zostało zelektryfikowane i jeszcze rozbudowano linię kolejową. Ze względu na strategiczne położenie miasteczka zaczęto rozbudowywać też garnizon wojskowy. Dzisiaj dawne koszary zostały pięknie odrestaurowane i zagospodarowane. W starych budynkach z czerwonej cegły znajduje się szkoła oraz kompleks sportowo – rekreacyjny z basenem i halą sportową. Jeden z koszarowych budynków przeznaczono na Muzeum Ziemi Gołdapskiej.

 

Polowania na jelenie rominckie stały się też pasją ówczesnego premiera Prus Hermana Göringa, na którego zamówienie w 1936 roku, nieopodal cesarskiego drewnianego pałacu postawiono Dwór Myśliwski (Jägerhof Rominten, zwany Reichsjogerhof).
Podczas II wojny światowej Herman Göring, wtedy już stojący na czele Luftwaffe, dowodził stąd akcjami niemieckiego lotnictwa na wszystkich frontach. Nieopodal, nad jeziorem Gołdap w Lesie Kumiecie, wybudowano główną kwaterę Luftwaffe, a operacjami lotniczymi kierowano ze specjalnych pociągów stale gotowych do wyjazdu na stacjach kolejowych Eichkamp oraz Kumiecie Wielkie (Gross Kummetschen). Cały kompleks wojskowy przejął nazwę od kryptonimu jednego z pociągów – Robinson. W sierpniu 1944 roku wydano rozkaz, aby na hasło „Johannisfeuer” zniszczyć siedzibę Göring oraz cały kompleks Robinson na wypadek zagrożenia ze strony prącej na przód Armii Czerwonej. Rozkaz wykonano w październiku 1944 roku, a z kompleksu zostały tylko ruiny.

 

Po ogromnych zniszczeniach wojennych mieszkańcy Gołdapi ponownie przystąpili do odbudowy miasta i dzisiaj możemy podziwiać nie tylko zabytkowe kamienice, z których najstarsze znajdują się na ulicy Armii Krajowej, ale też piękny rynek, zabytkowe kościoły, a także nowoczesną dzielnicę uzdrowiskową.

 

Dzielnica uzdrowiskowa

 

Quest poprowadzi nas też do wieży ciśnień. Ta wspaniale odrestaurowana budowla z 1905 roku nie pełni już dzisiaj swojej właściwej funkcji. Jest za to doskonałym tarasem widokowym, z którego nie tylko możemy podziwiać miasteczko, ale przede wszystkim rozciągające się aż po horyzont morze zieleni. Ujrzymy pięknie wijącą się rzekę, Jezioro Gołdap, Piękną Górę, Puszczę Romincką i Las Kumiecie. Dzięki takiemu otoczeniu powietrze w Gołdapi jest niesamowicie czyste, a odkryte tu wody lecznicze sprawiły, że Gołdap jako jedyna na Mazurach otrzymała status uzdrowiska!

Widok z wieży ciśnień
Widok z wieży ciśnień

Dzielnica uzdrowiskowa położona jest w Lesie Kumiecie. Z części miejskiej do uzdrowiskowej prowadzą różne drogi. Można pojechać wspaniałą ścieżką rowerową wzdłuż rzeki, ale warto przynajmniej raz przespacerować się ulicą Lipową. Jest to niezbyt szeroka wybrukowana alejka, wzdłuż której rosną piękne stare lipy. Spacer tą aleją, zwłaszcza kiedy otacza nas zapach kwitnących lip i zewsząd słychać brzęczenie pracowitych pszczół jest niesamowita przyjemnością.

Ulica Lipowa
Ulica Lipowa

Gołdap mimo, że nie jest dużym miasteczkiem, jest dość rozległa. Do dzielnicy uzdrowiskowej można dojechać autobusem, ale najlepiej dostać się tam rowerem, który wypożyczymy w jednej z wypożyczalni w centrum. Rower jest tutaj doskonałym środkiem transportu – miasto ma świetnie rozwiniętą sieć ścieżek rowerowych poprowadzonych wśród łąk i lasów, z dala od głównych szlaków komunikacyjnych, dzięki czemu jazda jest nie tylko bezpieczna, ale również bardzo przyjemna.

Ścieżka rowerowa prowadząca do dzielnicy uzdrowiskowej
Ścieżka rowerowa prowadząca do dzielnicy uzdrowiskowej

Ścieżką rowerową dojedziemy nad jezioro Gołdap. Tu na jednej z wielu plaż możemy wykąpać się w jeziorze, popływać kajakiem i rowerem wodnym.

A jeżeli będzie nam jeszcze za mało aktywności, tuż przy ścieżce rowerowej znajduje się bardzo dobrze wyposażony park kinezyterapii.
Po takim wysiłku należy się tez chwila odpoczynku. I tu nasze oczekiwania również zostaną spełnione, bo siłownia została postawiona tuż przy tężniach i pijalni wód.

Park kinezyterapii, czyli siłownia na świeżym powietrzu
Park kinezyterapii, czyli siłownia na świeżym powietrzu
Pijalnia Wód w Gołdapi
Pijalnia Wód w Gołdapi

W pijalni wód nie tylko uzupełnimy składniki mineralne, ale skorzystamy też z dobrodziejstw groty solnej, a w przypadku niepogody z mini tężni, która znajduje się w budynku pijalni.
Jednak prawdziwą przyjemnością jest delektowanie się czystym powietrzem w olbrzymich tężniach na zewnątrz. Wystarczy usiąść na jednej z ławek i wsłuchać się w szum spływających po ścianach wody – relaks gwarantowany. A przy okazji oczyszczą się również drogi oddechowe i wychodząc naprawdę odetchniemy pełną piersią. Jeżeli potrzebujecie większej regeneracji wystarczy udać się trochę dalej w głąb Lasu Kumiecie, gdzie znajduje się sanatorium uzdrowiskowe.

Gołdapskie tężnie
Gołdapskie tężnie

Zima w Gołdapi

 

Dzięki swojemu położeniu Gołdap jest również idealnym miejscem dla miłośników Świąt Bożego Narodzenia – pierwsza gwiazdka wschodzi tu najwcześniej w całej Polsce, więc jeżeli już nie możecie doczekać się tych Świąt, wybierzcie się do Gołdapi! :) Zwłaszcza, że o tej porze roku jest tu również co robić! Te najdalej wysunięte na wschód Mazury Garbate słyną ze srogich zim, więc jest tu największe prawdopodobieństwo spotkania śniegu. A jak śnieg, to oczywiście nasze ukochane narty! I to nie tylko biegowe, dla których są tutaj doskonałe warunki. Świadczy o tym Bieg Jaćwingów – najstarszy, organizowany od lat w styczniu bieg narciarski w Lesie Kumiecie. Garby Mazur są doskonałe również, aby cieszyć się innymi niż narty biegowe, urokami białego szaleństwa. Na położonej niedaleko Gołdapi Pięknej Górze, z którą wiąże się niezwykle romantyczna legenda, powstał dość spory kompleks narciarski z dwoma wyciągami orczykowymi i czynnym przez cały rok, jedynym w tym regionie, wyciągiem krzesełkowym. A dla tych, którzy jeszcze nie przekonali się do narciarstwa, powstał wspaniały tor saneczkowy.

Wyciąg krzesełkowy i jeden ze stoków narciarskich w Pięknej Górze
Wyciąg krzesełkowy i jeden ze stoków narciarskich w Pięknej Górze

Co zjeść w Gołdapi?

 

Kartacze, kartacze i jeszcze raz kartacze! Gołdap mianuje się stolicą tej regionalnej potrawy, którą zachwycił się też słynny filozof Immanuel Kant, goszcząc tu na przełomie 1765 i 1766 roku.

Nie ma jednego miejsca na zjedzenie najlepszych kartaczy. W każdej restauracji są one wyjątkowe i my do dzisiaj nie możemy się zdecydować, które najbardziej nam smakowały. Czy te w klimatycznej restauracji Matrioszka, czy te z delikatnym ciastem w restauracji Pasjonata, czy może te w Pięknej Górze, które jako jedyne miały kulisty kształt kartacza. Żałowaliśmy tylko, że nie możemy spróbować wszystkich kartaczy w trakcie odbywającego się tu co roku w sierpniu Festiwalu Pogranicza Kartaczewo, podczas którego są konkursy nie tylko w robieniu kartaczy, ale też w ich jedzeniu.

Kartacz z restauracji Piękna Góra w towarzystwie innych pysznych regionalnych przysmaków
Kartacz z restauracji Piękna Góra w towarzystwie innych pysznych regionalnych przysmaków

Jak dojechać do Gołdapi?

 

Mimo że to początek świata, nie ma problemu, aby dotrzeć tu samochodem, autobusem lub rowerem. Jako miłośnicy podróży pociągiem bardzo ubolewamy nad tym, że Gołdap stracił swoje dawne połączenia kolejowe, chociaż jeszcze niedawno był olbrzymim węzłem kolejowym. Miał też dworzec, którego piękno dzisiaj możemy podziwiać tylko na starych pocztówkach. Obecnie dworzec już się tak nie pyszni, a wśród zarośniętych torów dumie przechadzają się czarne koty. Jeżeli jesteście przesądni, to lepiej nie wchodźcie im w drogę :)

Tyle pozostało po dużym węźle kolejowym
Tyle pozostało po dużym węźle kolejowym

Natomiast bardzo dobrym sposobem dotarcia do Gołdapi jest rower. Miasteczko zostało docenione przez projektantów wygodnego wschodniego szlaku Green Velo i umieszczone na jego trasie.
Przyjeżdżając tu rowerem warto zatrzymać się przynajmniej na weekend i po zwiedzeniu miasta oraz skorzystaniu z jego dobrodziejstw, zwiedzić okolice, które są pełne intrygujących miejsc i zabytków. Należy wspomnieć chociażby o mostach w Stańczykach, głazach Wilhelma II w Puszczy Rominckiej, tajemniczej piramidzie w Rapie czy intrygującym zabytkowym kościele w Żabinie, którego sekrety cały czas odkrywają pani Urszula Anuszkiewicz i ksiądz Andrzej Domański – pasjonaci historii regionu. Ksiądz Andrzej wraz z panią Urszulą bardzo chętnie i niezwykle ciekawie dzielą się swoją wiedzą, więc jeżeli tylko będziecie w tych stronach koniecznie odwiedźcie to miejsce!

 

Eksplorowanie okolicy bardzo ułatwiają szlaki rowerowe wytyczone dookoła Gołdapi. Nie jest to tylko szlak Green Velo, ale również tematyczne trasy czerwona, zielona, niebieska czy żółta. Doskonale oznakowane szlaki przeplatają się ze sobą, więc trasę możecie układać dowolnie i modyfikować ją w razie potrzeby na bieżąco podczas wycieczki.
Możecie też, tak jak my to zrobiliśmy, ułożyć swoją trasę. Nasza wiodła z Gołdapi do Żabina i Rapy tuż przy samej rosyjskiej granicy. Jechaliśmy mazurskimi szutrami wśród pięknych krajobrazów, często przy granicznych zasiekach i zastanawialiśmy się, czy jeszcze jesteśmy w Polsce, czy już może w Rosji :) A jeżeli granica dwóch państw to dla Was za mało, możecie odwiedzić położone niedaleko Bolcie, gdzie postawicie stopę na trójstyku granic.