Panorama Egeru z zamku 27 lutego, 2016

Eger: Piękna Pani i przyjaźń polsko-węgierska

Piękne, słoneczne miasteczko Eger, stolica komitatu Heves, położone niedaleko Parku Narodowego Góry Bukowe, jest niewątpliwe warte uwagi każdego, kto zwiedzanie Węgier nie kończy na Budapeszcie. Znajduje się 140 km na wschód od stolicy, czyli dwie godziny jazdy regionalnym pociągiem z dworca Keleti w Budapeszcie. Jeżeli nie ma pociągu bezpośredniego, zawsze można dojechać szybkim pociągiem do Füzesabony, a stamtąd tylko dwadzieścia minut lokalnym pociągiem na północ i jesteśmy na dworcu w Eger.

Piętnastominutowym spacerkiem z dworca nietrudno trafić do części turystycznej miasta, którą też można zwiedzać bez dodatkowych środków transportu. Przygodę warto zacząć od informacji turystycznej przy ul. Bajcsy-Zsilinszky 9 na tyłach pokaźnego kompleksu budynków byłego liceum, a obecnie Wyższej Szkoły Karola Eszterhazyego. W jednym z budynków, między innymi, znajdują się takie atrakcje jak muzeum astronomiczne, XVIII-wieczna camera obscura „Specula” oraz biblioteka archidiecezjalna z pięknymi freskami na suficie, unikalnym księgozbiorem z czasów późnego średniowiecza i nawet oryginalnym listem napisanym przez Mozarta, jedynym na Węgrzech.

Uliczka w Egerze
Uliczka w Egerze

Poza typowymi dla Węgier atrakcjami, czyli zamkiem, winem i termami, w Egerze znajdziemy, na przykład, słynny minaret – oprócz term to jedyna pozostałość po prawie stuletnim tureckim panowaniu w czasach późnego średniowiecza.

Piękne kościoły rzymskokatolickie, w tym barokowe – minorytów i cystersów, okazała, druga co do wielkości na Węgrzech klasycystyczna Bazylika oraz świątynie ewangelickie i cerkiew prawosławna razem składają się na wyjątkową historyczną atmosferę Egeru. To tutaj na początku drugiego tysiąclecia pierwszy chrześcijański król Węgier Stefan założył stolicę biskupią. Biskupi zrobili bardzo dużo dla rozwoju miasta jako ośrodka religijnego i intelektualnego. Najwybitniejszy wśród nich był wcześniej wspomniany hrabia Károly Eszterházy, osiemnastowieczny przedstawiciel jednego z najsławniejszych szlacheckich rodów węgierskich. Mimo że nie udało mu się stworzyć węgierskiego uniwersytetu w Egerze wobec sprzeciwu austriackich władz, zrobił on bardzo dużo dla rozwoju duchowości, edukacji, kultury oraz gospodarki. Jego imię nosi nawet piękny ogród w stylu francuskim, czyli pełen kwiatów Park Arcybiskupi, od 1919 roku otwarty dla publiczności.

Ogólnie często można się spotkać z określeniem, że Eger to miasto barokowe, bowiem architektura zachowała swój barokowy charakter z czasów świetności XVIII wieku ze względu na późniejszą nieprzychylną politykę habsburską i dłuższy okres braku rozwoju gospodarczego w XIX wieku. Ten wiek niefortunnie się zaczął dla miasta wielkimi pożarami, w wyniku których zniszczona została połowa zabudowy.

Panorama Egeru z zamku
Panorama Egeru z zamku

Fala industrializacji i modernizacji nie dotarła zatem na czas, co pozwoliło miastu zachować swój urok dla mieszkańców, a obecnie licznych turystów. Mieszkańcy podkreślają, że warto tu się zatrzymać na dłużej niż zwykłe weekendowe dwa dni lub też przyjechać kilka razy. Dla każdego bowiem znajdzie się tutaj coś interesującego, zarówno do zobaczenia, jak i do zrobienia w miłego przyjaznej atmosferze gościnnej węgierskiej prowincji.

W Egerze można znaleźć atrakcje, których akurat tutaj najmniej możemy spodziewać się. Jednym z przykładów jest założone niedawno, bo w 2015 roku przez dwóch entuzjastów muzeum (!) Beatlesów – Egri Road Beatles Museum, które znajduje się w pomieszczeniach na kilku piętrach i piwnicy hotelu Korona na starówce i zawiera liczne pamiątki i płyty uwielbianego również na Węgrzech brytyjskiego zespołu.

Innych muzeów też jest pod dostatkiem, od muzeum Kościoła Katolickiego, przez muzeum wina (!) po muzeum aptekarstwa, tytoniu, marcepanów, sportu, powozów, straży pożarnej, maszyn do pisania, broni czy ludwisarstwa (rzemiosło, które dostarczało przedmioty codziennego użytku z miedzi czy brązu, zanim rozwinął się przemysł metalurgiczny).

Oczywiście najbardziej zasługuje na uwagę muzeum Istvana Dobo, znajdujące się na zamku Egri Var. Tam również możemy zwiedzić wystawę figur woskowych oraz tak zwane Panoptikum, gdzie między innymi spotkamy słynnego Sulejmana Wspaniałego, otoczonego chwałą XVI-wiecznego sułtana tureckiego, którego wojska nie dały jednak rady podbić twierdzy Eger.

Na zamku w Egerze
Na zamku w Egerze

Podczas panowania Turcy zbudowali w Egerze meczet i kilka minaretów, z których zachował się tylko jeden o wysokości 40 metrów z 97 spiralnymi schodami, zbudowany na planie czternastokąta. Po wypędzeniu Turków Węgrzy zburzyli minarety, a meczet przekształciły w kościół. Natomiast zbudowany z rzeźbionego piaskowca minaret Kethüda mináre był na tyle mocny, że nie dało się go zburzyć za pierwszym razem, nawet przy użyciu siły kilkuset wołów. Zatem węgierscy katolicy po prostu na górze umieścili krzyż. Ten fakt obecnie nie przeszkadza wykorzystywać go za przeznaczeniem, bowiem poczynając od 2013 roku muezzin pochodzenia tureckiego wzywa wiernych z tego minaretu do modlitwy.

Ciekawe, że ten minaret uważany na Węgrzech za najdalej na północ wysuniętą osmańską pamiątkę architektoniczną w Europie, co nie jest do końca prawdą, ponieważ w rzeczywistości jeszcze dalej na północ znajduje się słynny minaret przy katedrze w Kamieńcu Podolskim na Ukrainie.

Widok na minaret z zamku
Widok na minaret z zamku

Warto zaznaczyć, że to między innymi z historią walk węgiersko-tureckich związana jest sława Egeru jako symbolu państwowości i niepodległości. Eger ze wszystkich węgierskich miast znajdował się pod panowaniem tureckim najkrócej. Po przegranej bitwie pod Mohaczem nawet Buda z Pesztem stały się częścią osmańskiej prowincji. Wspomniany István Dobó był dowódcą obrony Egeru podczas oblężenia miasta przez wojska tureckie Ali Paszy w 1552 roku, kiedy to obrońcy, zawodowi żołnierze, lokalni chłopi i nawet kobiety przez 39 dni odpierali ataki wroga w stosunku 1 do 50.

Bohaterowie zostali uwiecznieni w pamięci narodowej oraz kulturze popularnej między innymi dzięki heroicznej powieści Gézy Gárdonyiego „Gwiazdy Egeru” (1899), mającej podobne znaczenie dla Węgrów jak utwory Henryka Sienkiewicza w Polsce. Niestety po 44 latach Turcy jednak zdobyli Eger, ale skutecznie odpierane wcześniejsze ataki zostawiały nadzieję na szybkie wyzwolenie się spod osmańskiego panowania.

Z wydarzeniami 1552 roku związane są liczne legendy Egeru, między innymi z pochodzeniem nazwy popularnego wina Egri Bikaver, czyli Bycza Krew. W innych regionach Węgier też są bikavery, ale ten z Egeru jest najsłynniejszy. Najbardziej znane legendy, związane z pochodzeniem tej nazwy, nawiązują do bohaterskiej obrony i równie zaciekłych ataków tureckich. Otóż według jednej z nich, István Dobó dla podniesienia morale szczodrze pozwolił żołnierzom pić wino z piwnic zamkowych. To wino przez niespożywających alkoholu Turków było widziane jako krew byka, cudownie wzmacniająca walczących. Zatem – przekonują legendy Egeru – to bikaver przegonił najeźdźców.





Natomiast inna historia opowiada o biednej dziewczynie z karczmy. Piękna dziewczyna spodobała się Ali Pasze, ale szczęśliwie uciekła przed losem nałożnicy. Stało się to dzięki temu, że przyjazna jej kucharka wlała trochę wina w przepyszny sos do mięsa, w którym rozsmakował Ali Pasza. Nieprzyzwyczajony do alkoholu turecki dowódca mocno zasnął, a następnego dnia przekonywano go rozgniewanego, że to tylko zwykła bycza krew, rzekomo powszechnie spożywana na Węgrzech.

Najciekawsze w tych legendach jest to, że oczywiście pojawiły się one spod lekkiego pióra dziewiętnastowiecznych poetów i pisarzy węgierskich. Ich mityczny charakter potwierdza ten prosty fakt, że w XVI wieku w tym regionie nie produkowano wcale czerwonego wina. Jego tradycję wraz ze szczepami kadarki przywieźli trochę później uciekający przed Turkami Serbowie. Warto zaznaczyć, że dalej na północ nie ma już winnic, gdzie rosną dobrej jakości czerwona winogrona odpowiednie dla produkcji wina.

Mimo że naprawdę dobre wino można spotkać również w sklepach i piwnicach w centrum Egeru lub taniej w okolicznych wsiach, Dolina Pięknej Pani (Szépasszony völgy) jest obowiązkowym punktem w mieście, które dało nazwę drugiemu po tokaju najbardziej znanemu poza krajem winu – wspomnianemu wcześniej Egri Bikaver. Dotrzeć ze starówki tutaj można również na piechotę.

Tutejsze liczne piwniczki, wykute w miękkiej skale pochodzenia wulkanicznego, zapewniają dobrą temperaturę do przechowywania różnych rodzajów win oraz odpowiednią wentylację. Piwnice tworzą doskonałą atmosferę do podziwiania smaków i uroków nie tylko pięknych pań, choć jeżeli turyści lub lokalni mieszkańcy spożyją za dużo wina, żadna pani nie będzie brzydka :).

Piwniczka winiarska w Dolinie Pięknej Pani
Piwniczka winiarska w Dolinie Pięknej Pani

Oczywiście, warto odwiedzić wszystkie piwnice, a może najlepiej zacząć od środka lub bliżej końca. Jest ich bowiem dużo, a te na początku potrafią szybko wciągnąć, w szczególności niefachowców w zakresie enologii lub winoznawstwa. Warto wiedzieć, że prawdziwy Egri Bikaver pochodzi tylko z Egeru i okolic. Nazwa została zastrzeżona dla producentów tylko z tego regionu (chociaż jest jeszcze szekszárdi bikavér na południu Węgier). Natomiast zapewne warte są spróbowania również tak zwane leányka, hárslevelű, muskotály czy nowe egerskie wino csillag czyli gwiazda (od światełek rozstawianych przy drogach przez winiarzy, żeby ułatwiać dotarcie do celu nocnym wędrowcom). Od pewnego czasu jest szeroko promowane jako nowa marka z Egeru na przykład pod czas festiwalu Csillag.

Akcent polski w Egerze zawdzięczamy pewnemu awanturnikowi z XVI wieku, którego uhonorowano tablicą na murach zamku. Szlachcic i poeta sarmacki, autor słynnej „Dumy ukrainnej” Adam Czahrowski herbu Korczak przebywał w Egerze w czasach, kiedy twierdza padła po kolejnym tureckim oblężeniu. Poświęcił on miasteczku piękny wiersz i na zawsze został w dziejach węgierskich również jako symbol braterstwa polsko-węgierskiego. W 2014 roku, podczas obchodów właśnie w Egerze Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, zostały odsłonięte schody oficjalnie poświęcone owej przyjaźni, a zrobione z granitu przywiezionego ze Śląska.

Można tam przeczytać słynny wiersz w obu językach, co to do bitwy i wina się odnosi.
Polak, Węgier — dwa bratanki,
i do szabli, i do szklanki,
oba zuchy, oba żwawi,
niech im Pan Bóg błogosławi.

Lengyel, magyar – két jó barát
Együtt harcol s issza borát
Vitéz s bátor mindkettője
Áldás szálljon mindkettőre.

Napis na schodach upamiętniający przyjaźń polsko-węgierską
Napis na schodach upamiętniający przyjaźń polsko-węgierską